Reklama
Rozwiń
Reklama

Prokurator Anna H. oskarżona o korupcję

Dla szefowej prokuratury biznesmen sprowadzał drogie wina, załatwiał u dealera nissana z bonifikatą.

Aktualizacja: 10.04.2017 17:04 Publikacja: 09.04.2017 20:38

Byłej prokurator grozi do 10 lat więzienia. H. nie przyznaje się do winy.

Byłej prokurator grozi do 10 lat więzienia. H. nie przyznaje się do winy.

Foto: Fotorzepa, Roman Bosiacki

Anna H., była już szefowa Prokuratury Apelacyjnej w Rzeszowie, zasiądzie na ławie oskarżonych, a osądzi ją miejscowy Sąd Rejonowy. Ciążą na niej zarzuty najpoważniejszych przestępstw: m.in. korupcji, płatnej protekcji, nadużycia uprawnień, za co grozi jej do dziesięciu lat więzienia. Obok Jerzego Hopa, kiedyś szefa katowickiej apelacji, skazanego w 2013 r. na osiem lat więzienia za wyłudzenia od firm 1,7 mln zł, Anna H. jest drugim prokuratorem takiej rangi wydalonym z zawodu.

„Rzeczpospolita" poznała bliżej szczegóły aktu oskarżenia przeciwko Annie H.

Poważne zarzuty

Na trop prokurator Anny H. wpadło Centralne Biuro Antykorupcyjne w czasach Pawła Wojtunika, rozpracowując „układ podkarpacki", czyli korupcyjne powiązania biznesmenów i polityków z regionu.

Sponsorem i główną postacią w aferze był Marian D., przedsiębiorca z branży paliwowej z Leżajska, który popadł w kłopoty m.in. ze skarbówką. Według prokuratury D. opłacał „za przychylność i pomoc" wpływowych polityków, urzędników, księdza, prokuratorów i – jak wynika z najnowszych ustaleń śledczych – Janusza W., byłego szefa Urzędu Ochrony Państwa. Z podsłuchów telefonicznych wyszło, że w pomoc Marianowi D. zaangażowała się również wpływowa szefowa Prokuratury Apelacyjnej. Nie za darmo. Czym dysponuje prokuratura, oskarżając Annę H.?

– Zeznaniami świadków, wyjaśnieniami innych podejrzanych oraz treścią zarejestrowanych rozmów telefonicznych. Nie chcemy ujawniać szczegółów, bo śledztwo trwa i jest rozwojowe – mówi nam prok. Piotr Żak ze Śląskiego Wydziału Zamiejscowego do spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej, który oskarżył H.

Reklama
Reklama

Zarzuty wobec Anny H. są poważne – łącznie jest ich siedem. Z ustaleń śledztwa wynika, że przyjęła ona od Mariana D. w sumie 170 tys. zł łapówek (raz 110 tys. zł, potem 60 tys. zł) w gotówce. D. wręczał jej też markowe wina, sprowadzane ze specjalnych winiarni, których koneserem była prokurator H. Jakiej pomocy w zamian oczekiwał?

– Marian D. składał zawiadomienia do prokuratury w swoich sprawach i liczył na rozstrzygnięcie, które będzie po jego myśli – tłumaczy prok. Żak.

Przedsiębiorca zaangażował się też w zakup samochodu dla szefowej apelacji – Nissana Qashqai z bonifikatą. D. miał go kupić na firmę, ale ostatecznie do zakupu nie doszło.

U Anny H. – jak twierdzą śledczy – można było załatwić pracę w prokuraturze. Na ustawionym konkursie na staż urzędniczy przekazała dwóm znajomym kandydatkom pytania i odpowiedzi w teście, pomogła też napisać pisma procesowe na test praktyczny. Jedną ze stażystek była jej dobra znajoma, drugą – córką znajomych H. Obie dostały posady.

Z kolei prokuratorowi z rejonu Anna H. miała obiecać awans do Prokuratury Okręgowej, jeśli uchyli 3 tys. zł kary dla biegłego, co też się stało (lekarz przez wiele miesięcy zwlekał z wykonaniem opinii).

Prokurator H. nie oparła się też pokusie załatwienia od firmy budowlanej fikcyjnej faktury na roboty niwelujące teren na jej działce. W jakim celu? Dokument poświadczający nieprawdę posłużył H. do uzyskania 350 tys. zł pożyczki z budżetu mieszkaniowego Ministerstwa Sprawiedliwości, przeznaczonego dla prokuratorów. H. chciała wybudować dom, ale nie miała pieniędzy. Aby dostać pożyczkę, musiała wpłacić 10 proc. sumy.

Reklama
Reklama

– Wykazała więc, że na działce wykonała roboty budowlane, co okazało się nieprawdą – mówi prok. Piotr Żak.

To jeszcze nie koniec

Anna H. była szefową Prokuratury Apelacyjnej w Rzeszowie od grudnia 2007 r. do odwołania w marcu 2015 r. Przestępstw, o jakie ją oskarżono, miała dopuszczać się przez pięć lat – od kwietnia 2009 r. do lipca 2014 r., co oznacza, że zaczęła łamać prawo półtora roku po objęciu eksponowanego stanowiska.

Latem 2016 r. H. została prawomocnie wydalona z zawodu prokuratorskiego. Nie otrzymuje uposażenia, jest w szpitalnym areszcie. Nie przyznaje się do winy. Grozi jej do dziesięciu lat więzienia i przepadek kwot łapówek.

W tzw. aferze podkarpackiej podejrzanych jest już 21 osób. Pierwsze skrzypce grał w niej Marian D., który szczodrze obdarowywał łapówkami szerokie prominentne grono. Liczył, że tak „przepchnie" tylko w stolicy ok. 20 spraw. Za pomoc w ich załatwieniu D. miał dawać m.in. gotówkę, markowe trunki, sztabki złota. Jedną ze sztabek agenci CBA znaleźli w 2014 r. u księdza Roberta M., ówczesnego proboszcza katedry polowej.

Z kolei politykowi PSL, byłemu szefowi klubu parlamentarnego ludowców Janowi B. – według prokuratury – przedsiębiorca miał przekazać łącznie blisko milion złotych. Zarzuty przyjęcia takiej sumy polityk usłyszał jesienią 2015 r. Prokurator Zbigniew N. miał przyjąć od biznesmena 400 tys. zł, w tym 50 tys. zł za korzystny wyrok dla firmy Mariana D. w sądzie administracyjnym.

O aferze korupcyjnej na Podkarpaciu stało się głośno, gdy w lipcu 2014 r. agenci CBA weszli do kilkunastu miejsc, szukając dowodów na korupcję mającą sięgać ministerialnych gabinetów – przeszukali wtedy m.in. gabinety Jana B. i ówczesnego wiceministra infrastruktury Zbigniewa R., lokalnego barona PO. Agenci weszli wtedy też do Sejmu, co wywołało burzę – jednak sąd uznał, że nie naruszyli prawa.

Reklama
Reklama

– To nie koniec, śledztwo nadal jest rozwojowe – zapowiada prok. Żak.

masz pytanie, wyślij e-mail do autorek: i.kacprzak@rp.pl, g.zawadka@rp.pl

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Kraj
Dokąd jeździł Rafał Trzaskowski? Zestawienie podróży służbowych prezydenta Warszawy
Warszawa
Pierwsze podsumowanie warszawskiego programu „Bezpieczna Noc”
Kraj
Pociągi pełne sygnału. PKP Intercity stawia na Internet i wygodę pasażerów
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama