Reklama

Kto zyskuje, a kto wciąż traci na pandemii

Choć największy związany z lockdownem wstrząs już minął, w wielu przedsiębiorstwach pracowników nadal nie przybywa.

Aktualizacja: 25.09.2020 06:10 Publikacja: 24.09.2020 21:00

Podczas lockdownu branża motoryzacyjna zanotowała spadek produkcji, teraz sytuacja się poprawia

Podczas lockdownu branża motoryzacyjna zanotowała spadek produkcji, teraz sytuacja się poprawia

Foto: shutterstock

Produkcja odzieży, tekstyliów i wyrobów ze skóry, fabryki samochodów oraz maszyn i urządzeń, a także firmy świadczące usługi ochroniarskie i sprzątające – to branże, które najmocniej tną zatrudnienie. Liczba pracujących w tego typu przedsiębiorstwach okazuje się aż o 4–9 proc. niższa niż w sierpniu ub.r., podczas gdy ogółem w sektorze przedsiębiorstw spadek wyniósł 0,8 proc. – wynika z ostatnich danych GUS.

Czytaj także: Francuzi zaszkodzą polskim firmom i ZUS

Najbardziej stratni

Na drugim biegunie są za to takie branże, jak informacja i telekomunikacja, transport lądowy, magazyny, produkcja wyrobów tytoniowych czy gospodarka odpadami. Tu zwolnień raczej nie ma, a liczba pracowników nawet się zwiększa. Przykładowo w sektorze ICT zatrudnienie wzrosło o 3,3 proc. rok do roku, a w firmach zajmujących się odpadami – o 4,1 proc.

– Pandemia nie uderzyła w całą gospodarkę równo, niektóre branże mocniej odczuwają spadek popytu na ich produkty czy usługi – mówi Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich. – Oczywiście przekłada się to na sytuację pracowników w tych branżach. Brak znaczącej poprawy z porównaniu z najbardziej kryzysowym momentem czy niepewność przyszłości często oznaczają konieczność redukcji zatrudnienia – wyjaśnia.

Reklama
Reklama

– Rzeczywiście, takie branże jak e-commerce, ICT, logistyka – w tym gospodarka magazynowa i związane z tym usługi transportowe – „zyskały" na pandemii. Potrzebują więcej ludzi do pracy – komentuje też Andrzej Kubisiak, wicedyrektor Polskiego Instytutu Ekonomicznego. – Są też branże, takie jak motoryzacja, produkcja mebli czy elektroniki, gdzie podczas lockdownu widać było prawdziwe tąpnięcie, teraz zaś w miarę szybko się odbudowują. Najtrudniejsza sytuacja jest jednak w transporcie lotniczym, branży nastawionej na turystykę biznesową, czy tzw. branży eventowej. GUS nie bada rynku pracy tak szczegółowo, ale możn się a spodziewać, że tu redukcje zatrudnienia mogą być znaczące nawet w dłuższym okresie – dodaje Kubisiak.

Kiedy wróci popyt

W tym kontekście ważne staje się pytanie, czy sierpniowe ubytki, jeśli chodzi o liczbę miejsc pracy w poszczególnych branżach, są trwałe, czy może uda się je w miarę szybko odbudować. – Co do zasady, wraz ze wzrostem popytu na dane usługi czy towary, należałoby oczekiwać wzrostu zapotrzebowania na pracowników – ocenia Urszula Kryńska, ekspert rynku pracy w PKO BP.

Od tej zasady są wyjątki, np. produkcja odzieży czy wyrobów ze skóry to w Polsce branża schyłkowa: zatrudnienie spada od lat i już nie wzrośnie. Podobnie z górnictwem (gdzie w sierpniu zanotowano spadek o 3 proc. r./r.) czy z sekcją „administrowanie i działalność wspierająca", gdzie wzrost płacy minimalnej wymusza redukcję kosztów pracy i wielkości załóg.

– Pandemia zatrzymała proces restrukturyzacji polskiego rynku pracy – zaznacza też Kryńska. W odpowiedzi na spadającą podaż pracy w efekcie starzenia się społeczeństwa (a przez to rosnące koszty pracy) przedsiębiorstwa coraz mocniej zaczęły wchodzić w robotyzację i automatyzację. Po wirusowej przerwie te trendy powinny powrócić.

Rynek pracy
Programy dobrowolnych odejść w nowej odsłonie. Częściej kameralne niż masowe
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Rynek pracy
Rynek pracy USA zaskoczył. Po tych danych Fed może wstrzymać cięcia
Rynek pracy
AI zmienia rynek pracy. W Polsce wolniej niż na świecie
Rynek pracy
Prezes Randstad: Zetki nie są pierwszym pokoleniem, któremu trudno na rynku pracy
Materiał Promocyjny
Ikona miejskiego stylu życia w centrum Gdańska
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama