Reklama

Rosyjska sekcja zwłok Wassermanna była nierzetelna

Protokół z sekcji zwłok posła PiS sporządzony przez Rosjan w ogromnym stopniu różni się od ostatnich ustaleń polskich biegłych

Publikacja: 28.09.2011 20:57

Rosyjska sekcja zwłok Wassermanna była nierzetelna

Foto: Fotorzepa, Pio Piotr Guzik

Wyniki pierwszych badań wykonanych przez ekspertów z Zakładu Medycyny Sądowej we Wrocławiu – według nieoficjalnych informacji – podważają wiarygodność rosyjskich dokumentów z sekcji zwłok posła PiS Zbigniewa Wassermanna,  który zginął pod Smoleńskiem.

Jak w środę podało Radio RMF FM, tylko od 7 do 10 proc. rosyjskiego protokołu z sekcji zwłok Wassermanna zgadza się ze wstępnymi wynikami po ekshumacji i sekcji wykonanej przez polskich ekspertów.

Te same są jedynie dane osobowe i podstawowe obrażenia, jakie poseł odniósł w katastrofie. Inne kwestie, opisane w rosyjskich dokumentach, różnią się od tego, co ustalili nasi biegli.

Te nieoficjalne na razie informacje potwierdzają podejrzenia córki posła, że zrobione w Rosji badania są nierzetelne, a prawdziwej sekcji, zgodnej ze standardami, w ogóle nie było.

– To, że rosyjskie dokumenty sekcyjne potwierdzają nieprawdę, mnie nie zaskakuje – mówi "Rz" Małgorzata Wassermann. I zaznacza: – Chodzi o charakter i sposób powstania obrażeń. To ważne, by ustalić przyczynę śmierci i odtworzyć przebieg katastrofy.

Reklama
Reklama

Córka posła nabrała wątpliwości co do rzetelności sekcji tuż po nadesłaniu przez Rosję protokołu. Zauważyła, że brak w nim m.in. choćby wzmianki o poważnej operacji, którą ponad 20 lat temu przeszedł jej ojciec, usunięto mu wtedy część organów wewnętrznych. – Rosyjski protokół w żaden sposób nie odzwierciedla tej operacji. Praktycznie nic się w nim nie zgadza. I nie mam na myśli koloru oczu, wzrostu czy wagi – zaznacza.

Polscy eksperci znaleźli różnice dotyczące złamań kości – chodzi o miejsca złamań i ich liczbę. Ich badania – według nieoficjalnych informacji – potwierdzają, że niedokładnie albo wcale nie badano organów wewnętrznych.

Z informacji "Rz" wynika, że rosyjski dokument zawiera opis organu, który podczas operacji usunięto posłowi. Małgorzata Wassermann nie zdradza szczegółów, ale podkreśla: – To tak, jakby komuś amputowano nogę, a w badaniu sekcyjnym znalazł się opis tej części ciała.

Jeszcze w tym tygodniu córka posła chce się udać do wojskowej prokuratury i zapoznać się z ustaleniami biegłych. – Na razie mam tylko informację, że są wyniki jednego z badań. Wnioski poznam po przeczytaniu materiałów – mówi.

Wojskowi śledczy zarządzili ekshumację zwłok, bo uznali, że rozbieżności między dokumentacją medyczną posła z polskich szpitali, gdzie był leczony, a sekcją zrobioną przez Rosjan po katastrofie Tu-154, są istotne. Domagała się tego córka posła, która jesienią 2010 r. złożyła wniosek w tej sprawie.

Obecne badanie jest jednym z wielu, jakie prowadzą biegli. – Oficjalnie wyniki analiz polskich ekspertów poznamy nieprędko. Nie ma wyznaczonego terminu końca badań – mówił RMFFM dr Jerzy Kawecki, wiceszef Katedry Medycyny Sądowej AM we Wrocławiu.

Reklama
Reklama

– Dotarły do nas wyniki, ale są cząstkowe. Nie mamy jeszcze kompleksowej opinii biegłych, dlatego na razie nie wypowiadamy się w tej sprawie – ucina pytania "Rz" płk Zbigniew Rzepa, rzecznik Naczelnej Prokuratury Wojskowej.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama