Reklama

Justyna Kowalczyk: Zostali przy mnie sami swoi

Justyna Kowalczyk o przygotowaniach do sezonu i nowym kontrakcie reklamowym

Aktualizacja: 06.08.2010 09:26 Publikacja: 05.08.2010 21:39

Justyna Kowalczyk

Justyna Kowalczyk

Foto: Fotorzepa, pn Piotr Nowak

[b]Dyrektor Polbanku, który będzie panią sponsorował, mówi: Zaczynaliśmy skromnie, ale chcieliśmy się rozwijać i być wierni marzeniom. Tak jak pani?

Justyna Kowalczyk: [/b] Być może dlatego się dogadaliśmy, nie ukrywam, selekcja sponsorów była ostra. Ale my też zaczynaliśmy wszystko z kartką papieru w ręku i złamaną nartą. I też mieliśmy marzenia.

[b]Ten kontrakt zmieni pani życie? [/b]

Nie sądzę. Pieniądze zawsze były u mnie na drugim miejscu i dalej tak będzie.

[b]Czyli odłoży je pani na konto, by pracowały na przyszłość? [/b]

Reklama
Reklama

Tak zrobię. Być może kiedyś się przydadzą, by się wyleczyć, gdy już na dobre zakończę sportową karierę.

[b] Na razie jednak pani nie zwalnia. W ubiegłym sezonie zagarnęła pani wszystko, Tour de Ski, Puchar Świata, przywiozła z Vancouver trzy medale olimpijskie, w tym złoty. Nie było takich myśli, by jednak trochę odpuścić? [/b]

Były, ale szybko postanowiliśmy z trenerem Aleksandrem Wierietielnym, że jedziemy dalej i walczymy tak jak w minionym sezonie. Zamiast igrzysk są przecież mistrzostwa świata w Oslo, z wielu względów będę tam walczyć szczególnie ostro.

[b] Szpilki na nogach, staranny makijaż... Lubi pani siebie taką? [/b]

Nie lubię sesji filmowych i reklamowych, bankietów, ale wyglądać jak człowiek każda kobieta lubi.

[b] Sesje jednak były. Przeżyła pani? [/b]

Reklama
Reklama

Co więcej, przyznaję, że to było ciekawe doświadczenie, poszerzające horyzonty.

[b]Opaleniznę przywiozła pani z ostatniego obozu treningowego, z lodowca Dachstein? [/b]

Bez przerwy trenuję. Najpierw miesiąc na Kamczatce, później trzy zgrupowania wysokogórskie. Na Dachsteinie tak grzało, że biegałam na nartach w kostiumie kąpielowym.

[b] Woli pani mrozy czy upały? [/b]

Ani jedno, ani drugie. 17–18 stopni to najlepsza temperatura. W sobotę jadę na kolejne zgrupowanie, do Otepaa w Estonii. Na razie jednak jest tam bardzo gorąco, 35 stopni.

[b] Trudne podbiegi dalej pani lubi? [/b]

Reklama
Reklama

Bardziej niż olimpijskie trasy w Vancouver. Na szczęście w Oslo mistrzowska trasa zaczyna się 2,5-km podbiegiem. Później wbiegniemy do lasu, tam może być zmrożony śnieg, a na stadionie błoto. To problem tych, którzy się zajmują smarowaniem nart, nie mój.

[b] Sztab współpracowników będzie taki sam jak w Vancouver?[/b]

Odszedł fizjoterapeuta, zmieniliśmy też lekarza. A poza tym sami swoi.

[b] Miała pani okazję oglądać swoje biegi z igrzysk? [/b]

Oczywiście, i powiem szczerze, że kilku błędów się dopatrzyłam. W biegu łączonym chociażby za późno zareagowałam na ucieczkę Norweżki Marit Bjoergen i próbując ją gonić, splątałam się nartami z jej rodaczką Kristin Steirą. Na tym poziomie rywalizacji trzeba myśleć kilka sekund do przodu.

Reklama
Reklama

[b] A ten zjazd na stadion w sprincie? [/b]

Zrobiłam, co mogłam. Wbrew opiniom robię to całkiem dobrze, ale nigdy nie dorównam Bjoergen. Jej noga trzy razy grubsza wytrzyma większe przeciążenia.

[b]Jak długo odpoczywała pani po igrzyskach w Vancouver? [/b]

Nie było żadnego odpoczynku. Gdybym nie pojechała na Kamczatkę, miałabym trochę czasu, ale ciekawość świata zwyciężyła.

[b] Można porównać pani formę z tą sprzed roku? [/b]

Reklama
Reklama

Inaczej przygotowujemy się do sezonu. Nie ma takiego pospolitego ruszenia. Jest więcej spokoju, ale trener mówi, że to dobrze. Forma przyjdzie więc nieco później.

[b] Jak wygląda świat oczami czterokrotnej medalistki igrzysk? Inaczej niż przed Vancouver? [/b]

Dalej były katorżnicze podbiegi, błoto pod nartami, pot na twarzy. A gdy budziłam się w rodzinnym domu, patrząc przez okno, widziałam autobus pełen ludzi. Nic się nie zmieniło, ale wciąż szokuje mnie, gdy słyszę – mistrzyni olimpijska przy swoim nazwisku.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama