Reklama

Jacek Piechota kontra Krzysztof Zaremba o stocznię

Kandydaci na senatorów Jacek Piechota (SLD) i Krzysztof Zaremba (PiS) spotkają się w sądzie na procesie w trybie wyborczym

Aktualizacja: 06.09.2011 19:26 Publikacja: 06.09.2011 19:19

Jacek Piechota

Jacek Piechota

Foto: Fotorzepa, Dariusz Gorajski

Piechota będzie domagał się publicznych przeprosin od Zaremby za opinię, że jako minister gospodarki w rządzie Leszka Millera przyczynił się do upadku Stoczni Szczecińskiej w 2002 roku.

- Pan Zaremba nie ma innego pomysłu na zaistnienie w polityce, niż powtarzanie enty raz tego absurdalnego zarzutu – powiedział „Rz" Piechota. Dodał, że pozew przeciwko kandydatowi PiS złoży najpóźniej w piątek, po powrocie do Szczecina z podróży do Warszawy i Krakowa. Zostanie rozpatrzony przez sąd w ciągu 24 godzin.

Dyskusję o odpowiedzialności polityków lewicy za upadek jednego z największych zakładów przemysłowych w kraju wywołała wypowiedź Grzegorza Napieralskiego. Podczas konwencji w Szczecinie szef partii powiedział m.in., że "to SLD i minister Piechota uratowali stocznię".

- Stocznia upadła  2002 roku, bo miała 2 mld złotych zadłużenia, wysłała pracowników na zieloną trawkę, nie produkowała, a jeśli potężny zakład zatrudniający w sumie około 10 tysięcy osób nie produkuje i nie sprzedaje, to tylko pogłębia straty – komentował Piechota w wywiadzie dla Polskiego Radia Szczecin. Podkreślił, że kiedy w 2005 roku kończył urzędowanie „stocznia produkowała statki, zatrudniała pracowników, wypłacała wynagrodzenia i miała perspektywy rozwoju zmarnowane przez rząd PiS". Zapowiedział także, że jeśli Zaremba powtórzy zarzuty, „natychmiast spotkają się w sądzie".

Kandydat PiS na senatora zrobił to we wtorek na konferencji prasowej, w której wzięli też udział trzej byli członkowie zarządu Stoczni Szczecińskiej Porta Holding: Krzysztof Piotrowski, Andrzej Strzeboński i Grzegorz Huszcz. Przez ponad półtorej godziny mówili o okolicznościach, w jakich doszło do upadku zakładu w 2002 roku i o roli, którą – ich zdaniem - odgrywał w tym procesie Jacek Piechota.

Reklama
Reklama

- Zarząd powołany wtedy z jego rekomendacji sprzedał spółki Portę Petrol i ASS o kluczowej dla holdingu roli w postępowaniu układowym z wierzycielami – mówił Huszcz. - Historia o 2 mld złotych długu brzmi bardzo malowniczo, ale tak jest we wszystkich stoczniach, ponieważ budują statki z kredytów albo przedpłat armatorskich. Bezpieczne zadłużenie jest około 10-krotnością kapitału własnego, który wynosił wówczas 285 mln zł, co można sprawdzić w bilansie.

Piotrowski: - Przez 11 lat zbudowaliśmy 160 statków za ponad 4 mld dolarów bez gwarancji rządowych, banki dawały nam kredyty „na twarz". W 2001 roku ministrowie i służby specjalne puściły informację, żeby nie pożyczać stoczni pieniędzy, bo Piotrowski kradnie. Wtedy w bankach powiedziano, że dostaniemy kredyty, ale tylko z gwarancjami, na co rząd Millera odpowiedział, że ich nie udzieli, bo prywatnemu się nie pomaga. Tak politycy nas rozłożyli.

14 czerwca 2002 r. na wiecu Piechota mówił do stoczniowców: – Ci, którzy do tego doprowadzili, muszą być rozliczeni za niegospodarność. Muszą być rozliczeni za to, co robili! W kwietniu 2008 roku, po 3 i pół roku procesu, 94 rozprawach i przesłuchaniu 100 świadków, sąd uniewinnił 7-osobowy zarząd stoczni od zarzutu narażenia zakładu na ponad 60 mln zł strat i przekroczenie uprawnień. Obecnie prezesi walczą o odszkodowania za bezprawny areszt. - Oczekuję jeszcze tylko jednej informacji od SLD i jej członków, że zostaliśmy aresztowani na własną prośbę, bo oni zajmowali się ratowaniem stoczni – powiedział na konferencji Piotrowski.

Zakład przejęty w 2002 roku przez państwo funkcjonował do 2008 roku jako Stocznia Szczecińska Nowa. Został zamknięty po decyzji Komisji Europejskiej, która uznała, że pomoc finansowa udzielona stoczni z budżetu państwa narusza zasady konkurencji i jest nielegalna. W internetowym przetargu stocznię kupiło państwowe Towarzystwo Finasowe „Silesia" i w sierpniu wydzierżawiło ciąg technologiczny do budowy statków spółce „Kraftport" z Katowic, nie mającej nic wspólnego z tą branżą. Ostatni statek zwodowano w 2009 roku, był to 180-metrowy kontenerowiec „Fesco Vladimir" dla rosyjskiego armatora.

Wybory 2011 na Facebooku

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama