Reklama
Rozwiń
Reklama

Olewnik chce 100 tys.

Rodzina Krzysztofa Olewnika wytacza śledczym proces.

Aktualizacja: 08.02.2013 08:18 Publikacja: 07.02.2013 23:49

Siostra i ojciec Krzysztofa Olewnika

Siostra i ojciec Krzysztofa Olewnika

Foto: Fotorzepa, Jerzy Dudek

Rodzina Olewników straciła zaufanie do gdańskiej Prokuratury Apelacyjnej, która od kilku lat próbuje rozwikłać jedną z najbardziej zagadkowych i ponurych spraw III RP.

Reklama
Reklama

Danuta Olewnik-Cieplińska, siostra porwanego w 2001 r. i później zamordowanego Krzysztofa, skierowała do Sądu Okręgowego w Gdańsku pozew cywilny przeciwko gdańskiej prokuraturze o ochronę dóbr osobistych. Chce 100 tys. zł zadośćuczynienia za podawanie nieprawdziwych informacji o rodzinie.

– Chodzi o sugestie, jakobyśmy mieli ukrywać ważne dowody w sprawie, co jest nieprawdą – mówi „Rz" biznesmen Włodzimierz Olewnik, ojciec zamordowanego Krzysztofa. Pieniądze miałyby zasilić fundację imienia jego syna.

Sprawą porwania i zabójstwa zajmowały się kolejno prokuratury m.in. w Warszawie, Olsztynie, i teraz – w Gdańsku.

Dzisiaj nie ma wątpliwości, że poszukiwania były nieudolne, a kolejni śledczy dopuścili się wielu błędów. Kiedy sprawą zajęła się Prokuratura Apelacyjna w Gdańsku, rodzina Olewników wiązała z nią wielkie nadzieje, ufając że dotrze do prawdy. Ale teraz także do niej definitywnie straciła zaufanie. Co tak mocno uraziło Olewników, że zbuntowali się przeciwko śledczym? Chodzi głównie o przeszukania z jesieni 2012 r. domów sióstr zamordowanego oraz domu i firmy Włodzimierza Olewnika. Śledczy twierdzili, że zdecydowali się na to, bo Olewnikowie nie przekazali wszystkich dowodów, m.in. nagrań, listów, jakie mieli.

Reklama
Reklama

Jednak najbardziej wzburzyły Olewników informacje o nagraniu z 2002 r. Na tym nagraniu (utrwalonym w 75. dniu po porwaniu, dzięki podsłuchom na telefonach) porywacz dał rodzinie wskazówki, gdzie przekazać okup. W tle słychać osobę, która mu podpowiada – ma to być Krzysztof Olewnik – według ekspertyzy biegłych. – Nie było żadnych podstaw sądzić, że ukrywamy dowody. Na nagraniu naszym zdaniem jest Kościuk,  jeden z porywaczy – twierdzą Olewnikowie.

Od tej chwili można mówić o konflikcie. Śledczy skłaniają się ku hipotezie, że Krzysztof początkowo sfingował swoje porwanie, a przebieg zdarzeń mógł być inny niż dotąd znamy. Mają na to wskazywać poszlaki: po latach w domu Krzysztofa odkryto krew niezidentyfikowanej osoby. To – według nieoficjalnych informacji – mogło sugerować, że odbyło się tam oprócz oficjalnego przyjęcia dla policjantów także drugie, dla wąskiego grona i ktoś miał zostać np. postrzelony.

Ostatnia rekonstrukcja porwania Krzysztofa Olewnika (26 października 2012)

Olewnikowie twierdzą, że hipoteza samouprowadzenia to absurd i stanowczo ją wykluczają. – Jeśli przyjąć wersję samouprowadzenia, jak wyjaśnić to, że Krzysztof był przez dwa lata przykuty łańcuchem do ściany, a potem bestialsko zabity? – mówił „Rz" mecenas Ireneusz Wilk, jeden z pełnomocników Olewników. Odkryte ślady krwi, mogące rzucić światło na przebieg feralnej nocy, zbadał na zlecenie gdańskiej prokuratury zagraniczny ekspert – Bernd Brinkmann – szef Instytutu Genetyki Sądowej w Muenster.

Według dotychczasowej wiedzy Krzysztof został uprowadzony z domu w październiku 2001 r. Przez dwa lata więzili go w piwnicy domu szefa gangu Wojciecha Franiewskiego w Kałuszynie. Porywacze w 2003 r. podjęli 300 tys. euro okupu i miesiąc później zabili Krzysztofa.

Reklama
Reklama

O porwanie zostali oskarżeni bandyci z gangu Franiewskiego. Sąd w Płocku skazał ich w 2008 r. – Sławomir Kościuk i Robert Pazik dostali dożywocie. Obaj wkrótce potem popełnili samobójstwa w więzieniach. Przed procesem w celi powiesił się Franiewski.

Jak prokuratura odniesie się do pozwu Danuty Olewnik?

Nie komentuje, ponieważ jeszcze do niej nie dotarł. Rodzina Olewników już raz wiosną 2012 r.  domagała się od prokuratury przeprosin i 600 tys. zł na fundację im. Krzysztofa Olewnika za m.in. rzekome podawanie nieprawdziwych informacji o rodzinie. Wtedy prokuratura uznała te roszczenia za bezzasadne. – Wszystko co mówiliśmy publicznie, ma oparcie w dowodach – twierdzą śledczy.

Jeden z rozmówców „Rz" z wymiaru sprawiedliwości sugeruje: – Wytoczenie prokuraturze cywilnego procesu to zagranie czysto taktyczne, które pozwoli Olewnikom uzyskać pełny dostęp do akt prowadzonego w Gdańsku śledztwa.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama