Reklama

Głośna cisza nad Markiem Falentą

Śledczy nie wyjaśnią rewelacji z listów do prezydenta, premiera i prezesa PiS – sprawę rozmyto.

Publikacja: 28.07.2019 21:00

Biznesmen nie dał dowodów na poparcie swoich słów, i nie złożył zawiadomienia wskazującego „zlecenio

Biznesmen nie dał dowodów na poparcie swoich słów, i nie złożył zawiadomienia wskazującego „zleceniodawców”

Foto: Reporter

Marek Falenta nie przedstawił dowodów jakoby w za aferą podsłuchową - jak twierdzi - brali udział ludzie związani z PiS, a prokuratura ich nie zażądała. Odmówiła także podjęcia umorzonego śledztwa w sprawie "zorganizowanej grupy przestępczej" czego chciał mec. Roman Giertych (pełnomocnik pokrzywdzonych w aferze taśmowej) - dowiedziała się „Rzeczpospolita".

To zamyka możliwość zweryfikowania sensacyjnych informacji, które ujawnił w listach Falenta. I poznania całej prawdy o podsłuchach.

Listy z Hiszpanii

10 czerwca „Rzeczpospolita" ujawniła jeden z listów zatrzymanego w Hiszpanii Marka Falenty, biznesmena skazanego za zlecanie podsłuchów w restauracjach do prezydenta Andrzeja Dudy w którym grozi, że ujawni prawdę jak naprawdę było z podsłuchami w „Sowie i przyjaciołach". Proszę potraktować ten list jako ostatnią szansę na porozumienie się ze mną. Nie zamierzam umierać w samotności. Ujawnię zleceniodawców i wszystkie szczegóły" – napisał Falenta. W listach podał wiele szczegółów dotyczących dealu z PiS, który miał za zadanie obalić rząd PO-PSL.

Komentarz Wojciecha Tumidalskiego: Komu milczenie Falenty jest na rękę?

Artykuł wywołał burzę. Bogdan Święczkowski, prokurator krajowy zapewniał w Sejmie, że prokuratura wezwie Falentę by złożył wyjaśnienia. Jak ustaliła „Rzeczpospolita" - tak się jednak nie stało, i już nie stanie. Falencie nie złożył wyjaśnień w sprawie listów. Dlaczego?

Reklama
Reklama

4 lipca z zakładu karnego, w którym biznesmen obecnie odsiaduje wyrok 2,5 roku więzienia za zlecenie podsłuchów, został dowieziony do prokuratury okręgowej Warszawa-Praga, która od trzech lat prowadzi śledztwo w sprawie tzw. małej afery taśmowej (dotyczy to nagrań ujawnionych już po zamknięciu głównego postępowania). Falenta ma tu status podejrzanego, a w lipcu usłyszał dodatkowy, ósmy zarzut za nagranie Kulczyk-Graś.

Biznesmen odmówił wyjaśnień w sprawie tego nagrania - taką przyjął taktykę procesową. - Mój klient nie mógł się odnieść do zgromadzonego materiału, ponieważ nie wie co w nim jest. Nigdy nie dostaliśmy wglądu do akt śledztwa - mówi nam mec. Marek Małecki.

Jak ustaliliśmy, prokurator prowadzący to śledztwo nie zadał Falencie pytań dotyczących sensacyjnych informacji z listów. Temat próbował wywołać mec. Małecki. Zapytał prokuratora czy zabezpieczył już listy, ale śledczy przyznał, że posiada jeden (ten który z kancelarii prezydenta został wysłany do zaopiniowania prokuratorowi generalnemu). Małecki zapytał, czy planuje więc czynności w tej sprawie, dające możliwość złożenia wyjaśnień przez Falentę. Prokurator miał go zbyć, że to "nie pora ani czas" na tego typu rozmowę.

Dziś okazuje się, że uznano, że Falenta 4 lipca odmawiając wyjaśnień w tzw. małej aferze taśmowej, na własne życzenie zrezygnował także z przekazania śledczym wiedzy na temat podanych w listach informacji - i wyjawienia kim byli jego "zleceniodawcy".

Prokuratura nie planuje więc nowego przesłuchania, uznając, że Falenta „już miał taką możliwość".

Taktyka biznesmena

Sam biznesmen przyjął dziwną taktykę - nie położył "na stół" dowodów na poparcie swoich słów, i nie złożył osobnego zawiadomienia. Choć musi być świadomy burzy jaką wywołały jego listy - milczy. Uznaje, że prokuratura z własnej inicjatywy powinna zbadać sugestie z listów, jednak ta ocenia inaczej.

Reklama
Reklama

Po tekście „Rzeczpospolitej" wniosek o podjęcie umorzonego śledztwa w sprawie zorganizowanej grupy przestępczej złożył mec. Roman Giertych, pełnomocnik osób, które zostały nagrane. Jednak prokurator nie zamierza badać, czy była "grupa" - wydał już postanowienie o odmowie podjęcia umorzonego śledztwa.

Powód? - Umorzone śledztwo podejmuje się, kiedy są nowe, nieznane wcześniej dowody. Tymczasem adwokat do wniosku dołączył tylko artykuł prasowy opisujący treść listów Falenty - przekonuje zorientowany w sprawie nasz rozmówca.

Z powodu jesiennych wyborów, rządowi PiS nie w smak rozgrzebywanie sprawy taśm.

Badania psychiatryczne

Tymczasem prokurator zamierza powołać biegłego psychiatrę, by zbadał Falentę. Dlaczego? Bo ten wskazał, że cierpi na dolegliwości natury psychicznej, które się u niego nasiliły.

- Rozważamy możliwość powołania biegłych do oceny poczytalności podejrzanego - przyznaje nam prok. Marcin Saduś, rzecznik praskiej prokuratury.

Jest niemal nieprawdopodobne, by biegli uznali, że Falenta nagrywając VIPów był niepoczytalny. Skoro za zlecenie nielegalnych nagrań już został skazany, a chodzi o ten sam czas rejestrowania rozmów. Jednak życie bywa zaskakujące.

Reklama
Reklama

- W sprawie gospodarczej, gdzie sprawca wykazał się tęgim umysłem i dużym talentem do kombinowania, biegli orzekli, że byli niepoczytalny, i nic nie można było z tym robić - wspomina śledczy.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama