Reklama

O pieniądze na wsi będzie trudniej

Jarosław Kaczyński obiecuje większe środki dla rolników, którzy dbają o środowisko i dobrostan zwierząt. To zgodne z postulatami Brukseli, ale może nie podobać się polskiej wsi.

Aktualizacja: 10.04.2019 08:55 Publikacja: 08.04.2019 21:00

O pieniądze na wsi będzie trudniej

Foto: Fotorzepa, Robert Wójcik

Państwo członkowskie UE nie może samo wspierać rolników. To najbardziej uwspólnotowiona polityka UE, bo chodzi o bezpieczeństwo żywności i równe zasady gry. O to, by bogatsze państwa nie sponsorowały swoich rolników i tym samym nie wypychały z rynku unijnego rolników z krajów, których rządów nie stać na taką hojność. Zatem państwa zgadzają się wpłacać do unijnego budżetu pieniądze, z których wszyscy w UE będą dostawać fundusze na równych zasadach. 

Czytaj także: Dąbrowska: Krowy plus, nauczyciele minus 

Obietnice Jarosława Kaczyńskiego minimum 500 zł na jedną krowę w gospodarstwie i minimum 100 zł na jednego tucznika mogą być więc zrealizowane wyłącznie za pomocą unijnych transferów i tylko na przyjętych ogólnie w UE zasadach. Nie mogą być też zrealizowane w 2020 r., bo budżet na lata 2014–2020 jest już podzielony. Natomiast budżet na lata 2021–2027 istnieje dopiero w formie projektu i nie wiadomo, ile ostatecznie pieniędzy w nim się znajdzie i jak będą podzielone. I zależy to nie tylko od polskiego rządu, bo decyzje w tej sprawie w UE zapadają jednomyślnie, czyli za zgodą 28, a wkrótce – po ewentualnym brexicie – 27 państw. Ambitnie finał negocjacji zaplanowano na jesień 2019 r., bardziej prawdopodobny wydaje się jednak termin ostatni z możliwych, czyli końcówka 2021 r.

Trudno powiedzieć, skąd prezes PiS wziął tak precyzyjne liczby, jak 500 zł i 100 zł. Na razie wiadomo, że Polska w projekcie budżetu dostanie w sumie 27,1 mld euro, z czego 18,9 mld euro na dopłaty bezpośrednio, a 8,2 mld euro na fundusz rozwoju obszarów wiejskich. To ok. 5 mld euro mniej niż w obecnym budżecie. Kaczyński ma rację, mówiąc, że obecnie 80 proc. funduszy dostają wielkie gospodarstwa, a 20 proc. mniejsze. Zmiana tej sytuacji to jednak nie jego inicjatywa. Już w maju 2018 r. Komisja Europejska zaproponowała wprowadzenie limitów dla wielkich gospodarstw. Podobnie prezes PiS powtarza postulaty KE, mówiąc o większych pieniądzach dla tych, którzy szanują klimat, dobrostan zwierząt, pracują na swoim. Dodatkowo KE chce też wspierać młodych rolników. Wszystko to jest w projekcie budżetu.

Czytaj także: Rolnicy znów szturmują stolicę. Głośny protest z ogólnymi hasłami 

Reklama
Reklama

Problem polega jednak na tym, że do tej pory polskie rządy – niezależnie od barw politycznych – optowały za większymi pieniędzmi na dopłaty rolne (1. filar WPR), a mniejszymi na rozwój obszarów wiejskich (2. filar WPR). Obecnie jest możliwość przesuwania między filarami i Polska z niej korzysta, ale tylko w kierunku z 2. do 1. filara. W projekcie nowego budżetu przewidziano możliwość przesuwania 15 proc. środków w dwie strony. Można tę pulę zwiększyć, ale tylko gdyby robić przesunięcia z 1. do 2. filara, czyli odwrotnie, niż czyni to Polska. Przemówienie Kaczyńskiego może sugerować zmianę podejścia, ale nie wiadomo, czy to spodoba się polskim rolnikom. Tradycyjnie wolą oni łatwe pieniądze – dopłaty, niż te trudniejsze, związane z koniecznością spełniania warunków środowiskowych czy dobrostanu zwierząt.

Rolnictwo
Putin sprowadził staroobrzędowców z Brazylii do Rosji. Zostali doprowadzeni do ruiny
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Rolnictwo
Chcieli postawić blok mieszkalny obok gospodarstwa. Przełomowa decyzja ws. rolnika
Rolnictwo
Ukraina apeluje do Zachodu o sankcje na afrykański kraj. Ważny powód
Materiał Promocyjny
TSW 2026: barometr technologii i rynku dla sadownictwa oraz warzywnictwa
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama