Na cztery miesiące przed wyborami do Parlamentu Europejskiego unijna centroprawica przestraszyła się protestów rolników. Choć stanowią oni tylko 2 proc. mieszkańców UE, to jednak ich głos jest ważny dla partii ludowych i chadeckich, które tworzą Europejską Partię Ludową (z Polski są tam PO i PSL). Tysiące traktorów zjechały w ubiegłych tygodniach do stolic m.in. Belgii, Francji, Niemiec Hiszpanii czy Bułgarii, a teraz też Włoch. Te demonstracje i związane z nimi perturbacje w łańcuchach dostaw żywności były zaskoczeniem dla rządzących. Rolnicy narzekali na politykę klimatyczną i środowiskową UE, na wysokie ceny paliwa, na otwarty handel z państwami trzecimi, na import żywności z Ukrainy – wszystko, co ich zdaniem powoduje spadek cen w UE i wzrost kosztów ich działalności.