Sytuacja jest poważna. Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi szacuje dotychczasowe straty rolników z powodu suszy na 550 mln zł, ale zastrzega, że mogą jeszcze wzrosnąć. Niski poziom wód w rzekach i jeziorach zagraża energetyce, bo polskie elektrownie stamtąd czerpią wodę do chłodzenia bloków. Może więc dojść do ograniczeń w dostawach prądu – jak przed dwoma tygodniami. Na razie jednak energetycy zapewniają, że problemu z wodą nie mają.
Natomiast Instytut Uprawy Nawożenia i Gleboznawstwa w Puławach (IUNiG), który monitoruje występowanie tzw. suszy rolniczej, podaje, że największy deficyt wody występuje na Lubelszczyźnie. Susza szybko rozprzestrzenia się też na Mazowsze, Podlasie, woj. łódzkie, świętokrzyskie, Opolszczyznę i Dolny Śląsk.