Reklama

Sejm jeszcze lepiej chroniony. Powstanie nowy obiekt za ponad 6 mln zł

Parlament znów inwestuje w bezpieczeństwo. Powstanie specjalny budynek do badania przesyłek.
Od 2013 r. system ochrony Sejmu jest stale uszczelniany. Teraz powstaje specjalna sortownia paczek

Od 2013 r. system ochrony Sejmu jest stale uszczelniany. Teraz powstaje specjalna sortownia paczek

Foto: Jakub Wosik/REPORTER

6,2 mln zł – taką kwotę Kancelaria Sejmu chce wydać na postawienie i wyposażenie nowego budynku na swoim terenie. Jak dowiedziała się „Rzeczpospolita”, inwestycja ma ruszyć w drugiej połowie 2023 r. i potrwa nieco ponad rok. Zaś budynek ma służyć jednemu ściśle wyspecjalizowanemu celowi – kontroli biochemicznej przesyłek.

Do wzniesienia budynku kancelaria przymierza się od lat, a te plany w końcu mają ulec realizacji. Gdzie konkretnie ma stanąć i jak wyglądać? Tego, póki co, nie ujawnia Centrum Informacyjne Sejmu. Wyjaśnia, że „inwestycja jest niezbędna w celu realizacji ustawowych zadań Straży Marszałkowskiej, do których należy m.in. wykonywanie kontroli pirotechniczno-radiologicznej, w tym biochemicznej przesyłek wpływających na teren parlamentu”.

We współpracy z SOP

Podobnie tłumaczyła już w 2021 roku posłom z Komisji Regulaminowej, Spraw Poselskich i Immunitetowych szefowa Kancelarii Sejmu Agnieszka Kaczmarska. – W momencie, kiedy straż marszałkowska stwierdzi, że dana przesyłka posiada jakieś niebezpieczne materiały, wybuchowe czy też jakieś ciecze, czy proszek itd., wówczas, zgodnie z ustawą, jest zobowiązana do kontroli biochemicznej i niestety nie mamy takich możliwości, ponieważ to są budynki, które muszą spełniać odpowiednie standardy bezpieczeństwa. Korzystaliśmy z pomocy Służby Ochrony Państwa i takie przesyłki były wywożone poza teren Sejmu – mówiła.

Czytaj więcej

Alkomaty w Sejmie. Funkcjonariusze Straży Marszałkowskiej będą badani

Dodawała, że współpraca z SOP nie może być przedłużana bez końca. A o tym, że zagrożenie jest realne, świadczą liczby. Np. tylko w połowie 2020 roku do SOP przekazano 114 przesyłek na 72,2 tys. skontrolowanych. Aż 48 miało stanowić realne zagrożenie.

Reklama
Reklama

Pomysł postawienia budynku chwali Jerzy Dziewulski, były poseł i były antyterrorysta. – Trzeba uprzedzać zagrożenia, a nie działać dopiero, gdy do nich dochodzi – mówi.

Większe kontrowersje budzą koszty. Poseł KO Tomasz Głogowski zauważa, że stosunkowo niedawno na północnym skraju kompleksu zbudowano sortownię korespondencji. – Wydaje się, że budynek można było zaprojektować tak, by możliwa była w nim kompleksowa kontrola korespondencji. To dość zaskakujące, że nie ma takiej możliwości – komentuje.

Czytaj więcej

Program Instytut Plus. PiS powołało 45 nowych podmiotów

Jednak również on zgadza się, że budynek będzie istotnym elementem zabezpieczenia kompleksu. A od kilku lat, szczególnie od drugiej kadencji rządów PO-PSL, poziom bezpieczeństwa stale rośnie.

Bomba u Millera

O tym, że Sejm jest słabo chroniony, zaczęło się głośno mówić w 2012 roku, gdy ABW zatrzymała chemika Brunona Kwietnia. Planował zamach na Sejm przy użyciu transportera opancerzonego, wypełnionego czterema tonami materiałów wybuchowych. Chciał po prostu w nim przedrzeć się na teren parlamentu, bo wówczas wjazdy do kompleksu były chronione jedynie rachitycznymi szlabanami.

W styczniu 2013 roku dziennikarze ówczesnego programu Tomasza Sekielskiego w TVP pokazali nagrania, z których wynikało, że na teren Sejmu łatwo udało im się wnieść trzy kilogramy materiałów, z których można wyprodukować bombę. Teczkę postawili przed liderem SLD Leszkiem Millerem, przemawiającym na konferencji prasowej.

Reklama
Reklama

W efekcie już w 2013 roku Kancelaria Sejmu zaczęła uszczelniać system. Zbudowała wysuwane z ziemi przeszkody blokujące wjazd nieuprawnionych samochodów i podwyższyła parkan na tyłach kompleksu. Urósł też murek od strony ul. Wiejskiej, by trudniej było go sforsować.

Czytaj więcej

Drakońskie oszczędności Senatu

W 2014 roku zbudowano nowy budynek służący m.in. wycieczkom. Również była to odpowiedź na audyty bezpieczeństwa. Dotąd uczestnicy wycieczek zostawiali kurtki i plecaki w pokoiku sąsiadującym z salą plenarną, co niosło potencjalne ryzyko umieszczenia tam bomby. Kompleks sejmowy wciąż pozostawał otwarty dla przechodniów, co zmieniło się po objęciu rządów przez PiS. W 2016 roku ówczesny marszałek Marek Kuchciński zdecydował, że aby wejść na teren Sejmu, trzeba pokazać uprawniające do tego dokumenty. Funkcjonariusze straży marszałkowskiej zaczęli nosić broń ostrą na zewnątrz budynków, zaś w 2021 roku od strony ul. Górnośląskiej zbudowano potężną bramę.

Niekompletny system

Czy po oddaniu do użytku budynku do kontroli biochemicznej ochrona Sejmu będzie już kompletna? – Rzeczywiście poprawa jest widoczna, jednak ważne jest też doświadczenie ludzi zajmujących się bezpieczeństwem. Zaś obserwowana w ostatnich latach znacząca wymiana składu straży marszałkowskiej nie jest dobrym sygnałem – mówi poseł Tomasz Głogowski.

Z kolei Jerzy Dziewulski zauważa, że system zabezpieczeń nie będzie kompletny, dopóki nie powstanie trudne do sforsowania ogrodzenie od strony ul. Wiejskiej, gdzie dostęp do Sejmu utrudniają obecnie tylko murek i drzewa. – Jednak takiej decyzji boi się każdy marszałek – mówi.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Polityka
Maciej Konieczny o wystąpieniu Sikorskiego. „Jedno się nie zmienia, silna Europa jest w naszym interesie”
Polityka
Nowy sondaż zaufania: Wicepremier dogania Karola Nawrockiego
Polityka
Debata po exposé Radosława Sikorskiego. Marcin Przydacz: brakuje pomysłu na politykę zagraniczną
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama