Boris Johnson odchodzi, bo skłamał, mówiąc, że nie wiedział o skandalach obyczajowych wiceszefa klubu torysów w Izbie Gmin Chrisa Pinchera. To nie zbyt błahy powód dla dymisji premiera, który dał torysom historyczne zwycięstwo wyborcze w 2019 r.?
To była tylko kropla, która przelała czarę goryczy. Gdyby nie wszystkie kłamstwa, których się poprzednio dopuścił Johnson, jak choćby w sprawie jego udziału w imprezach na Downing Street u szczytu lockdownu, to to ostatnie zapewne uszłoby mu na sucho. Johnson jest jednak od 30 lat kompulsywnym kłamcą. Nie potrafi inaczej. I torysi zawsze o tym wiedzieli.