Do zabójstwa byłego szefa polskiej policji, który po odejściu z tej funkcji miał zostać polskim oficerem łącznikowym w Brukseli, doszło ponad 25 lat temu. Przez ten czas sama policja – tyle razy zapewniająca, że ujęcie zabójcy to dla niej sprawa honoru – a także prokuratura i inne służby, wykonały mnóstwo działań operacyjnych, śledczych i procesowych, a nadal jesteśmy w punkcie wyjścia.
Jak zginął Papała
Gdy byliśmy w nim 26 czerwca 1998 roku, nazajutrz po tym, jak nadkomisarz Papała zginął w swym samochodzie na osiedlowym parkingu, w Prokuraturze Wojewódzkiej w Warszawie zebrało się jej kierownictwo i osoby, które miały poprowadzić śledztwo. Zreferowano policyjne ustalenia z minionego wieczoru, wspomniano, że na razie niewiele wiadomo o sprawie, na co ówczesny prokurator wojewódzki miał zareagować słowami: to co, trzeba umorzyć! I paradoksalnie, dziś ta sprawa wygląda tak samo, jak wtedy.
Ale przecież tak być nie powinno. Edward Mazur, polonijny biznesmen, rzekomo miał szukać sposobu pozbycia się Papały – jak twierdziła prokuratura za czasów pierwszych rządów PiS. Minister Ziobro osobiście latał do USA by spotykać się z tamtejszą prokuraturą i namawiać na wsparcie w ekstradycji Mazura do Polski. Amerykański sędzia federalny Arlander Keys rozprawił się jednak z polskim wnioskiem, opartym o – jak to ujął - zeznania notorycznego przestępcy. Dziś Edward Mazur już nie żyje.
Czytaj więcej
Sąd Apelacyjny w Warszawie podtrzymał wyrok uniewinniający Igora M. pseudonim "Patyk" w sprawie zabójstwa byłego szefa policji gen. Marka Papały. Sąd uznał, że zeznania świadka koronnego były niewystarczającym dowodem winy oskarżonego.
Kolejne uniewinnienia
O zabójstwo szefa policji oskarżeni byli Andrzej Zieliński „Słowik” oraz Ryszard Bogucki. Zostali uniewinnieni z hukiem. Kilkanaście lat po zbrodni zarzut zabicia generała zbrodni postawiono Igorowi M., „Patykowi”, złodziejowi samochodów, który w międzyczasie zyskał status świadka koronnego w innych sprawach. Straciłby go, gdyby został uznany winnym zabójstwa. Ale nie to było powodem uniewinnienia, lecz słaba praca organów ścigania, które znów nie stanęły na wysokości zadania i nie przedstawiły dowodów winy „Patyka”. Sądowa ocena działań policyjno-prokuratorskich była tu jeszcze surowsza niż w sprawie „Słowika”, Boguckiego i Mazura.