„Ministerstwo Spraw Zagranicznych z najwyższym zaniepokojeniem odnotowuje pojawienie się w trakcie ostatnich blokad rolniczych haseł antyukraińskich oraz wysławiających Władimira Putina i prowadzoną przez niego wojnę” – czytamy w oświadczeniu MSZ. Komunikat resortu jest mocny, mimo że na licznych protestach rolników widziano tylko dwa tego typu banery. A może jednak aż dwa.
„Tego rodzaju działania stawiają w złym świetle Polskę – kraj, który pierwszy pomógł napadniętej Ukrainie i Polaków – którzy przyjęli ukraińskich uchodźców. Co istotne kompromitują też samych organizatorów protestów.”- to kolejne słowa pojawiające się komunikacie. I nie są przesadzone. Bo o ile rację mają rolnicy protestujący, mogą narzekać na niskie ceny skupu swoich produktów czy nadmiar tańszych i gorszej jakości z Ukrainy, to jednak formą protestu mogą nie tylko sami sobie zaszkodzić ale również zaszkodzić opinii o Polsce na świecie.