Karierę w ostatnim czasie robi termin „urbanistyka łanowa", czyli segmenty, ale i bloki wielorodzinne stawiane na wąskich i długich działkach, będących niegdyś polami uprawnymi. Ziemia bliżej centrum miast jest droga, mieszkaniowa ekspansja rozlała się więc na peryferia, gdzie szeroko rozumianej infrastruktury po prostu brak. Internetowi łowcy deweloperskich absurdów prowadzą licytację na szokujące zdjęcia. Okazuje się, że można u nas postawić nawet osiedle domów jednorodzinnych z drogą jak z „Chłopów" – może inwestor utwardzi ją tłuczniem na wiosnę, a może nie. Efekt tego wszystkiego? Taki jak opisują eksperci Polskiego Instytutu Ekonomicznego: przestrzenny chaos generuje koszty gospodarcze, środowiskowe i społeczne idące w dziesiątki miliardów złotych.