Reklama
Rozwiń
Reklama

Nie żyje Waldemar Dziki

W barcelońskim szpitalu, po chorobie, z którą walczył od wielu lat, zmarł Waldemar Dziki. Reżyser, scenarzysta, producent filmowy. Miał 59 lat.

Aktualizacja: 16.09.2016 19:50 Publikacja: 16.09.2016 11:49

Nie żyje Waldemar Dziki

Foto: Twitter

Dziki żył aktywnie. Jest co prawda autorem tylko czterech filmów fabularnych, ale nakręcił również kilka seriali telewizyjnych, reżyserował spektakle Teatru Telewizji - m.in. „Dwoje na huśtawce” z Darią Trafankowską i Romanem Wilhelmim. Założył firmę Pleograf, produkował filmy kolegów, wśród nich także nową wersję „W pustyni i w puszczy” Gavina Hooda. Pracował w Polsacie, a w 2007 roku objął funkcję dyrektora generalnego ukraińskiej stacji telewizyjnej TRK-Ukraina.

Dla mnie osobiście pozostanie przede wszystkim autorem „Kartki z podróży”. To był jego debiut fabularny, nakręcony na podstawie powieści Ladislava Fuksa „Pan Teodor Munstock”. Jeden z najciekawszych filmów o Holocauście i wojnie, jakie widziałam. Dziki wyprzedził innych o całą epokę. Opowiedział o traumie zagłady nie pokazując przemocy, śmierci, brutalności, strzelaniny i wybuchów. Grany przez Wacława Kowalskiego bohater filmu, Jakub Rosenberg, żyje w getcie, w którym czuje się coraz większy niepokój. Ludzie masowo dostają wezwania do „przesiedlenia”. Stary intelektualista wie, że to oznacza śmierć. Zaczyna szykować się do swojej ostatniej drogi. Ze spokojem, systematycznie. Wie, że wolność nosi się w sobie. Nie chce poddać się strachowi. Z pożogi próbuje ocalić własną godność. Tej nikt nie może podeptać. „Kartkę z podróży” Dziki kręcił w czasie stanu wojennego. Premiera odbyła się w 1983 roku. Ten film był wtedy czymś więcej niż tylko opowieścią o II wojnie światowej.  

„Kartka z podróży” dostała nagrodę Munka, a na festiwalu w Gdańsku została uznana za najlepszy debiut, ale nie miała szerokiej dystrybucji. Cenzura zgodziła się wyłącznie na wąskie wyświetlanie. Wielka szkoda. Obraz Dzikiego stał się jednym z najbardziej skrzywdzonych i zapomnianych dzieł naszej kinematografii. Myślę, że warto byłoby do niego wrócić. Wierzę, że – skromnie i nowocześnie opowiedziany – nie zestarzał się.

Waldemar Dziki zresztą w ogóle nie miał szczęścia do dystrybucji. Jego „Lazarus” też miał problemy z zaistnieniem w kinach. Znowu trzeba westchnąć — szkoda. Bo była to ciekawa opowieść o małżeństwie, które dokonuje nielegalnej adopcji. I zamiast półrocznego latynoskiego niemowlaka trafia do niego jedenastoletni Afrykanin. Jak się okazuje – dzikie dziecko wojny, szkolone na żołnierza.

Na szerszą dystrybucję mogły liczyć tylko znacznie bardziej komercyjne obrazy - „Cudowne dziecko” i „Pierwszy milion”.

Reklama
Reklama

Waldemar Dziki, rocznik 1957, Zakopiańczyk, wydział reżyserii w PWSFTviT skończył w 1980 roku. Nie był celebrytą, nie brylował na bankietach. Raczej skromnie krył się za filmami, także tymi, które produkował. Próbował dać widzom rozrywkę na niezłym poziomie. Ostatnią produkowaną przez niego fabułą był „Pitbul” Patryka Vegi.  

Dziki był trzykrotnie żonaty. Jego pierwszą żoną była aktorka Daria Trafankowska, drugą – Małgorzata Foremniak, ostatnią, pochodząca z Ukrainy, Marta Eljasiak-Dziki.

Kultura
Bożena Dykiel. Od nimfy na Hondzie do lokatorki z domu na Wspólnej
Kultura
Nie żyje Bożena Dykiel
Kultura
Sztuka i biznes. Artyści na jubileusz Totalizatora Sportowego
Patronat Rzeczpospolitej
SAUNA FESTIVAL: saturation
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama