Reklama

Twórcy piętnują arogancję Tuska

Filmowcy popierają ACTA. Muzycy uważają, że rząd nie dbał wcześniej o ochronę praw autorskich w sieci, a wprowadzenie ustawy razi arogancją i grozi cenzurą

Publikacja: 25.01.2012 21:09

Paweł Kukiz

Paweł Kukiz

Foto: Fotorzepa, Sławomir Mielnik

- Tylko Amerykanie, którzy dystrybuują dobra kultury na skalę globalną, nie są totalnie zagrożeni piractwem, tymczasem sytuacja twórców europejskich jest dramatyczna - mówi Jacek Bromski, reżyser, prezes Stowarzyszenia Filmowców Polskich. Dodaje, że jeżeli polscy producenci nie będą mogli liczyć na zwrot poniesionych nakładów ze sprzedaży biletów i DVD, bo większość widzów będzie mogła bezkarnie oglądać filmy w Internecie za darmo, dojdzie do katastrofy. - ACTA daje nadzieję, że nasze prawo będzie nareszcie egzekwowane - uważa Bromski.

Ale inni artyści są zdania, że rządowi chodzi bardziej o inwigilację niż o obronę artystów.

- Polskie prawo jest zanarchizowane, czego doświadczyłem jako osoba, o której w niewybredny sposób pisano na portalach. Broniły się one formułą, że nie odpowiadają za treści publikowane przez ich użytkowników - mówi "Rz" Paweł Kukiz. - Dlatego nie rozumiem, dlaczego minister Michał Boni, rekomendując porozumienie ACTA, mówi, że ono i tak w polskim systemie prawnym niczego nie zmieni. Nie wiem, dlaczego rząd mówi o obronie artystów, a nie konsultował się z nami. Po co władzy taka kontrola, skoro i tak wszystkie rządy używają tajnych służb, o czym inwigilowani dziennikarze wiedzą najlepiej.

ACTA na Facebooku skrytykował też Krzysztof "Grabaż" Grabowski, lider Strachów na Lachy, jeden z najczęściej piratowanych artystów w sieci: "Wolność jest bezcenna i ja, okradany artysta, cenię ją jednak wyżej niż pieniądze, które mi się kradnie. To, jak jest egzekwowane prawo w Polsce, wie nawet mały Miecio, jacy w Polsce są prokuratorzy i sędziowie - wiedzą też Jadzia i Madzia z IIc. Dla własnej kariery i politycznych układów wsadzą do więzienia nawet drut kolczasty. ACTA z jej częścią przepisów dotyczących cenzury w Internecie jest kolejną próbą narzucenia kontroli społeczności sieciowej. Dlatego jestem przeciw, nawet za cenę zgody na kradzież mojej własności".

Na Facebooku wypowiedział się również Glaca, lider My Riot, jeden z najbardziej popularnych wykonawców polskich zeszłego roku: "Tu nie chodzi o sztukę, artystów, dobra intelektualne itd. (...) Celem głównym jest chęć kontrolowania społeczeństwa i narzucenie surowego, i nie do końca jasnego prawa, z pominięciem demokratycznych procedur".

Reklama
Reklama

- Korzystam z praw autorskich, ale jestem przeciwko wprowadzeniu umowy - deklaruje Paweł Demirski, najpopularniejszy polski dramaturg. - Sposób, w jaki się to robi, pokazał skandaliczną arogancję Donalda Tuska i PO, a protest przeciwko - różnych grup obywatelskich - przekonuje, że jednak możliwy jest sprzeciw wobec takiego uprawiania polityki.

Dodaje, że protest ujawnił też, iż problemem jest dostęp młodych Polaków do kultury: nie chodzi tylko o niskie zarobki, bo jeśli ktoś mieszka w małym miasteczku i nie ma Internetu - w ogóle nie może korzystać ze sztuki.

Według Demirskiego nowe technologie sprawiają, że prawo autorskie w dawnym rozumieniu nie przystaje do rzeczywistości, a jeżeli przekreśla aktywność nowych generacji - trzeba je zmienić, dostosować do współczesności.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Warszawa
Rekordowa cena za metr kwadratowy zapłacona. Gdzie jest granica?
Kraj
„Rzecz w tym”: PiS gubi radykalizacja? Kulisy wojny o duszę prawicy
Kraj
Lotnisko Chopina bije rekordy. Pasażerowie szturmują bramki, a port szykuje się do rozbudowy
Materiał Promocyjny
Ikona miejskiego stylu życia w centrum Gdańska
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama