Nie ma wątpliwości, że tylko jedna ze stron odpowiedzialna jest za zło, które do takiej determinacji doprowadziło. A PiS, broniąc własnej propagandy i usiłując wykrzesać energię protestu ze zmęczonych medialnych działaczy – popada w groteskę.
Już się wyjaśniło, jaki tajny plan w sprawie mediów narodowych ma Prawo i Sprawiedliwość. To „gra ciałem”. Starannie wcześniej przygotowana i przetrenowana jako stały element rozgrywki, włącznie z wygodnym noclegiem prezesa Jarosława Kaczyńskiego przy Woronicza oraz zawładnięciem siedziby przy placu Powstańców Warszawy, gdzie panowie dyrektorzy, we trzech, zamierzają „bić się końca”, nie zwracając uwagi na coraz bardziej pełne niesmaku oblicza własnych pracowników.