Reklama
Rozwiń
Reklama

Bokser lepszy niż Rocky

„Do utraty sił”, który wszedł na nasze ekrany, to poruszający film o boksie i o tym, że sukces nie rozwiązuje wszystkich problemów.

Publikacja: 13.09.2015 07:40

"Do utraty sił"

Foto: materiały prasowe

Billy Hope (Jake Gyllenhaal) jest wojownikiem, którego w walce i życiu prowadzi gniew. Razem z poznaną w sierocińcu żoną Maureen (Rachel McAdams) przeszedł drogę „przez ciernie do gwiazd". Na ringu wielokrotnie wywalczył mistrzostwo oraz o lepsze dzieciństwo dla swej córki, Leili (Oona Lawrence). Jednak sukces ma swoją cenę.

Lata stresu, walki o godność i o pieniądze oraz przyjęte ciosy sprawiły, że Billy nie panuje nad emocjami, przez co w ciągu jednej nocy jego los się odmienia. Sprowokowany przez pretendenta do mistrzowskiego tytułu, wywołuje bójkę, podczas której ktoś przypadkowo strzela do jego żony. Śmierć ukochanej osoby, przez lata mądrze sterującej jego karierą, doprowadza boksera do załamania.

Hope traci dom i – co gorsza – prawo do opieki nad córką. Postanawia wrócić do boksu, by odzyskać Leilę i utraconą godność. Zaczyna trenować pod okiem emerytowanego pięściarza, Ticka Willsa (Forest Whitaker), opiekującego się głównie amatorami i dziećmi ze slumsów. Uczy się od niego nie tylko zaniedbywanej wcześniej obrony przed ciosami, ale przede wszystkim pokory i panowania nad sobą.

Walorem filmu jest przede wszystkim brutalny realizm. Na ringu i poza nim. Do realizacji zdjęć, oprócz głównego operatora, Mauro Fiore, zaproszono Todda Palladino i Ricka Cyphera, filmujących walki bokserskie dla HBO. Dzięki nim w tej opowieści wyglądają one - i trzymają w napięciu - jak prawdziwe. Jednak, gdy widowisko się kończy, poobijany bokser chwiejnym krokiem wraca do codzienności, która także jest dla niego wyzwaniem. Mroczne „Do utraty sił" daleko bowiem odchodzi od naiwnej wiary w amerykański sen, tak wszechobecnej w najsłynniejszej filmowej opowieści bokserskiej – w „Rockym".

Wiarygodność jest zasługą nie tylko konsultantów, ale przede wszystkim aktorów. Pochwały należą się głównie Gyllenhaalowi, który intensywnie trenował i odzyskał kilogramy utracone podczas realizacji „Wolnego strzelca". W nowej roli jest równie przekonujący, jak w filmie Gilroya, gdzie grał współpracującego ze stacjami telewizyjne sprzedawcę materiałów wideo z drastycznych wypadków. Swoją obecność zaznaczają także Foster Whitaker, jako klasyczna, lecz wciąż interesująca postać mentora, oraz Rachel McAdams, zostająca w pamięci mimo krótkiej obecności na ekranie.

Reklama
Reklama

Reżyser Antoine Fuqua jest wielkim fanem boksu, ale nie próbuje go idealizować. Dzięki temu film imponuje szybkością i jednocześnie wzrusza historią głównego bohatera, skutecznie unikając „ciosów poniżej pasa", czyli tanich, melodramatycznych chwytów. Udowadnia, że po takich klasykach jak „Rocky" czy „Wściekły byk" wciąż można ciekawie opowiadać o tym sporcie.

Film
„Ołowiane dzieci” i straszna wizyta Breżniewa. Czy Polacy będą tak witać Putina?
Film
Nie żyje Bożena Dykiel. Te role przyniosły jej sławę
Film
Amerykanie o „Ołowianych dzieciach”: niezłomna Kulig od Pawlikowskiego
Film
Cały filmowy świat w Berlinie. Startuje Berlinale
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama