Reklama
Rozwiń
Reklama

Michałów: Gdzie pojechały cenne araby?

Unikatowe konie czystej krwi wywieziono z Polski za granicę na podstawie zeskanowanych podpisów.

Aktualizacja: 14.11.2018 05:04 Publikacja: 13.11.2018 18:11

Ministerstwo twierdzi, że pieniądze z dzierżawy klaczy Pingi nie trafiły na konto stadniny

Ministerstwo twierdzi, że pieniądze z dzierżawy klaczy Pingi nie trafiły na konto stadniny

Foto: Fotorzepa/ Adam Jagielak

Urodzony w marcu 2017 r. Ermitage to jeden z najbardziej obiecujących ogierków w polskiej hodowli konia arabskiego. – Bardzo dobrze się prezentuje i ma świetne pochodzenie. Jest synem multiczempionki Emandoriii – mówi Marek Szewczyk, były naczelny „Konia Polskiego".

Ermitage jest własnością stadniny koni czystej krwi arabskiej w Michałowie w woj. świętokrzyskim, która w okresie od grudnia 2017 roku do sierpnia 2018 roku pozwoliła wywieźć go za granicę. W jakim celu? Trudno to ustalić, bo ogierek wyjechał z kraju bez jakiejkolwiek umowy.

Wątpliwe umowy

Taką informację upublicznił Marek Szewczyk na swoim blogu Hipologika.pl. Dodał, że w wątpliwy sposób dzierżawiono też inne cenne konie z Michałowa: klacze Emandorię, Pustynię Kahila i Galeridę oraz ogiera Equatora.

Zdaniem Szewczyka na Emandorię stadnina posiadała umowę, ale z zeskanowanym podpisem dzierżawcy. Umowy na pozostałe konie, również z zeskanowanymi podpisami, były prezes stadniny Maciej Grzechnik miał dostarczać dopiero po swoim odwołaniu w sierpniu 2018 roku.

Jak tłumaczy ekspert konie, dzierżawione przez różne osoby, trafiały do ośrodka treningowego Privilege w Belgii. Wciąż przebywają tam Emandoria, Pustynia Kahila i Galerida. – Samo dzierżawienie nie jest niczym nietypowym. Dzierżawca na swój koszt promuje konia, który wraca do stadniny z kolekcją tytułów. W zamian, w zależności od szczegółów umowy, dzierżawca może dostać część zdobytych nagród pieniężnych albo możliwość pobrania zarodków od klaczy – wyjaśnia Szewczyk. – Jednak pierwszy raz spotykam się z dzierżawą przeprowadzoną w taki niechlujny sposób – dodaje.

Reklama
Reklama

Bałagan w papierach

Czy informacje z jego bloga są prawdziwe? Spytaliśmy o to Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa, któremu podlegają stadniny. – Z analizy dokumentów, jakimi dysponuje KOWR, wynika, że bez umowy za granicą przebywał ogierek Ermitage. (...) Pozostałe konie przebywały lub przebywają za granicą zgodnie z zawartymi umowami – odpowiedział rzecznik KOWR Mariusz Rytel.

Nie odniósł się do sprawy zeskanowanych podpisów, ale akurat tę informację potwierdziło Ministerstwo Rolnictwa w odpowiedzi na interpelację posła Jarosława Sachajki z Kukiz'15. „Skan umowy dostarczony 4.09.2018, podpis dzierżawcy również zeskanowany, podpis prezesa SK Michałów jest oryginalny" – taką adnotację ministerstwo zamieściło przy Pustyni Kahila i Galeridzie.

I nie kryje, że w umowie dotyczącej tej drugiej klaczy nie wszystko się zgadza. „Sprzeczne informacje – klacz zostaje przekazana nieźrebna, w dalszej części akapitu widnieje zapis, że klacz jest jednak źrebna" – pisze resort w odpowiedzi na interpelację.

Straty stadnin

– Niestety, sposób dzierżawy niektórych klaczy można uznać za okradanie stadnin. Pytanie tylko w czyim interesie – mówi Szewczyk. – Przykładem może być Emandoria, która jest multiczempionką, a wydzierżawiono ją bez opłaty dzierżawnej, a zyskiem dla stadniny jest tylko ewentualne 50 proc. wygranych pieniężnych na pokazach – mówi.

A problemy z dzierżawą mogły mieć miejsce również w innej stadninie koni arabskich: w Janowie Podlaskim. Posłanka PO Joanna Mucha złożyła przed kilkoma dniami zawiadomienie do CBA w sprawie stadnin, a jednym z powodów jest sprawa dzierżawy słynnej janowskiej klaczy Pingi.

„Klacz na podstawie umowy ze stadniną Al Jawza Stud miała wrócić do Janowa w lutym 2016 r. Jak informowano, umowa dzierżawy została przedłużona do maja 2016 r." – pisze Joanna Mucha w zawiadomieniu do prokuratury.

Reklama
Reklama

W czasie dzierżawy, o której pisze posłanka, Pinga wygrała jeden z pokazów na Bliskim Wschodzie, stadnina zapewnia, że przelała nagrodę w wysokości 75 tys. euro, jednak zdaniem ministerstwa środki nie trafiły na konto stadniny. „Zachodzą podejrzenia o przywłaszczenie wyżej wymienionej kwoty przez członka zarządu stadniny" – pisze Mucha.

Posłanka PO Joanna Kluzik-Rostkowska, która również śledzi sytuację w stadninach, błędy w dzierżawie uważa za zadziwiające. – Przecież w 2016 r. prezesów stadnin w Janowie Podlaskim i Michałowie, czyli Marka Trelę i Jerzego Białoboka, odwołano m.in. z powodów rzekomych nieprawidłowości w dzierżawie klaczy – przypomina. – Przeprowadzono audyty w stadninach, których wyników nigdy nie poznaliśmy. Nieoficjalnie wiadomo, że zarzuty się nie potwierdziły. Za to porządny audyt przydałby się teraz – podsumowuje.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Społeczeństwo
Polska się starzeje. Czym grozi nam kryzys demograficzny?
Społeczeństwo
Marznące opady to dopiero początek. IMGW wydał kolejne ostrzeżenia
Społeczeństwo
Nadchodzą duże zmiany w pogodzie. Temperatury mogą zaskoczyć
Społeczeństwo
W prognozach pogody znowu duży mróz. Ostrzeżenia IMGW dla części kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama