Reklama

Wniosek o wotum nieufności wobec rządu Beaty Szydło: PO szuka premiera

Schetyna robi co może, żeby nie zostać kandydatem we wniosku o konstruktywne wotum nieufności.

Aktualizacja: 16.03.2017 08:40 Publikacja: 15.03.2017 19:08

Lider PO, Grzegorz Schetyna na sejmowym korytarzu

Lider PO, Grzegorz Schetyna na sejmowym korytarzu

Foto: Fotorzepa, Jerzy Dudek

Wniosek ma być złożony w piątek. Lider PO zapowiada co prawda, że jest „naturalnym i głównym kandydatem" swojej partii na nowego premiera, ale nieoficjalnie wiadomo, że występowanie w tej roli całkiem mu się politycznie nie opłaca. – On jest szefem klubu i szefem partii – mówi „Rzeczpospolitej" jeden z posłów PO. – A wiadomo przecież, że wniosek upadnie – arytmetyka jest nieubłagana. Po co się narażać na przegraną?

Zdaniem naszego rozmówcy z PO najważniejsza będzie sama debata polityczna, w której Schetyna zabierze głos jako szef klubu, prezentując wniosek. Szkopuł w tym, że jak się dowiadujemy, do tej pory nie zapadła ostateczna decyzja, czyje nazwisko się w nim znajdzie jako propozycja PO na szefa Rady Ministrów. Sam Grzegorz Schetyna przyznaje, że jest „parę scenariuszy i parę propozycji", ale nie chce zdradzić, z kim toczą się rozmowy.

Dlatego PO przez ostatnie dni intensywnie poszukuje „poważnego kandydata". A jej lider zapowiada, że Platforma będzie rozmawiała ze wszystkimi ugrupowaniami opozycyjnymi o poparciu dla swojego wniosku.

Rozmowy się jednak ślimaczą, mało kto ma bowiem ochotę na powtórkę roli „premiera z tabletu", w której występował obecny wicepremier prof. Piotr Gliński. W 2013 roku jego kandydaturę z sejmowej mównicy „przy użyciu sprzętu komputerowego" przedstawiał prezes Jarosław Kaczyński, co wzbudziło kpiny PO. Partia Schetyny za nic nie chce popełnić teraz podobnego błędu.

– Chodzi o to, żeby to był „poważny kandydat" – tłumaczy „Rzeczpospolitej" posłanka o długim stażu w Sejmie. – Co by było, gdyby komuś omsknęła się ręka przy głosowaniu i taki „papierowy" kandydat zostałby wybrany?

Reklama
Reklama

Problem jednak już jest: piątkowy termin to ostatni możliwy moment, by nie złamać obietnicy złożonej przez Platformę po szczycie Unii Europejskiej. Zgodnie z zapowiedzią wniosek o konstruktywne wotum nieufności miał być złożony „w ciągu tygodnia". Posłowie PO spodziewali się nawet, że decyzja zapadnie „zaraz po weekendzie", kiedy przewodniczący partii zregeneruje się w domu po brukselskich wojażach. Tak się jednak nie stało.

Termin złożenia wniosku jest istotny choćby ze względu na przepis, że głosowanie nad wnioskiem odbywa się nie wcześniej niż po upływie siedmiu dni od jego złożenia. Platforma Obywatelska nie będzie więc miała dobrego tytułu do upominania się o debatę na najbliższej sesji Sejmu, która odbędzie się w następnym tygodniu.

Pierwszy możliwy termin rozpatrzenia wniosku to dopiero 5–7 kwietnia, kiedy emocje związane ze szczytem UE i wyborem Donalda Tuska na szefa Rady Europejskiej nieco już osłabną. Może dlatego w Klubie PO niektórzy żartują, że najlepszym kandydatem byłby... prezes PiS Jarosław Kaczyński. – Musiałby wtedy wreszcie wziąć odpowiedzialność za to, co wyczynia jego partia – komentuje jeden z posłów. Jednak przy tej procedurze wymagana jest wcześniejsza zgoda kandydata, a na takową Platforma nie ma co liczyć...

Pisemny wniosek o wyrażenie wotum nieufności dla całej Rady Ministrów składa na ręce marszałka Sejmu grupa co najmniej 46 posłów. Do wyrażenia rządowi wotum nieufności potrzebna jest większość ustawowej liczby posłów, czyli co najmniej 231.

 

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Polityka
Szefowa klubu Lewicy ukarana za przekleństwo. Dlaczego polska polityka się wulgaryzuje?
Polityka
Nowy sondaż: KO na czele, ale traci. Kto miałby większość w Sejmie?
Polityka
Tobiasz Bocheński: Grzegorz Braun to pragmatyk, a nie żaden idealista
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama