Tylko na rachunkach bieżących, lokatach terminowych i w formie gotówki Polacy mieli zgromadzone na koniec marca prawie 1,2 bln zł. Część z tych pieniędzy wykorzystywanych jest na bieżące potrzeby, więc nie służą jako zaskórniaki na czarną godzinę, ale i tak kwoty są imponujące. Jeszcze pięć lat temu było to 0,82 bln zł, czyli o 30 proc. mniej.
– Oznacza to, że weszliśmy w pandemię i kryzys gospodarczy nie w tak dramatycznej sytuacji – przynajmniej jeśli chodzi o poziom oszczędności – niż gdyby miało to miejsce jeszcze kilka lat temu – komentuje Karol Pogorzelski, ekspert ING Banku Śląskiego. – W 2015 r. tylko mniej więcej połowa Polaków miała jakąś poduszkę finansową, przed wybuchem zarazy było to już nieco ponad 70 proc. Przez ostatnie cztery lata dzięki bardzo dobrej koniunkturze gospodarczej, spadającemu bezrobociu, rosnącym wynagrodzeniom i po części transferom socjalnym typu 500+ urosła nam klasa średnia – wyjaśnia.