Rafał Trzaskowski, lider ruchu Wspólna Polska, Jacek Karnowski, jeden z inicjatorów stowarzyszenia Samorządy dla Polski ogłosili w piątek akcję dotycząca unijnego budżetu i powiązana ze szczytem 10-11 grudnia. Wtedy mogą zapaść kluczowe decyzje, które wpłyną nie tylko na dalsze losy Zjednoczonej Prawicy, ale też na finanse samorządów, które i tak w wyniku pandemii znajdują się w bardzo trudnej sytuacji. Dla wielu z lokalnych liderów unijne fundusze to „być albo nie być”. Dlatego planowane jest m.in. oflagowanie samorządowych budynków unijnymi flagami w dniach szczytu. Prezydenci, sołtysi, wójtowie mówili w piątek o znaczeniu funduszy dla inwestycji, a Jacek Karnowski powiedział, że sytuacja przypomina tę, w której PRL odrzucił Plan Marshalla.
Już 1 grudnia w wielu samorządach w Polsce na godzinę zgasły światła, co miało być symbolem konsekwencji odcięcia Polski od unijnych pieniędzy. Popularni prezydenci dużych miast są poważną siła polityczna, ale do tej pory albo ta siła manifestowała się lokalnie albo brakowało ogólnokrajowej koordynacji. Teraz zaczyna się to zmieniać. Jednocześnie w samorządach widać trend oddzielania się prezydentów od ich partyjnej infrastruktury w miastach, głownie poprzez decyzje personalne. Rafał Trzaskowski jest wiceprzewodniczącym PO, ale jednocześnie buduje swój własny ruch z udziałem innych prezydentów dużych miast. Większość z nich też jest w Platformie lub jest z partia Borysa Budki związana.