Reklama

Między urną, kioskiem a leżakiem

W kurortach w I turze padły rekordy frekwencji. Czy teraz wybory nie przegrają z upałem

Publikacja: 01.07.2010 03:41

Jadwiga i Henryk Konarscy z Bydgoszczy, emerytowana ekonomistka, emerytowany wojskowy, z wczasów w M

Jadwiga i Henryk Konarscy z Bydgoszczy, emerytowana ekonomistka, emerytowany wojskowy, z wczasów w Mielnie wracają wcześniej. – Na wybory, bo nie zdążyliśmy przed wyjazdem wziąć zaświadczeń, a głosowanie to dla nas obywatelski obowiązek

Foto: Fotorzepa, Piotr Kobalczyk PK Piotr Kobalczyk

Hitem sezonu są tabliczki z imionami podobne do tych, które zawieszają w tirach kierowcy. Jest „Jarek”. Nie ma „Bronka”. Wykupili? – Nie, chyba w ogóle takich nie mieliśmy – śmieje się Małgorzata Roguska, która prowadzi stoisko z sezonowymi gadżetami w Mielnie (Zachodniopomorskie). – Może dlatego, że to mało popularne imię.

Także koszulek z napisem „Przebrała się miarka, głosuję na Jarka” czy „Na pohybel IV RP” nie uświadczysz.

– Za trzy dni będzie po wyborach – tłumaczy pani Dorota ze sklepiku z ciuchami Moda na Czasie. – Nie opłaca się w takie ciuchy inwestować.

[srodtytul]Cisza przed burzą[/srodtytul]

Mało popularna jest też bieżąca polityka, choć do II tury wyborów tylko trzy dni. Podczas I tury padł tu jeden z krajowych rekordów frekwencji (74,62 proc.). Tymczasem jak Mielno długie i szerokie, ani plakatu jowialnego kandydata z wąsami i zgody, co buduje, ani bannera poważnego siwego pana, dla którego Polska jest najważniejsza.

Reklama
Reklama

Letni luz, zero przedwyborczej spinki? – To cisza przed burzą, bo teraz ludzie się wygrzewają na plażach i nie myślą o wyborach, ale trzeba zakładać, że tak jak dwa tygodnie temu w niedzielę część z nich wstanie z kocyka, otrzepie się z piasku i pójdzie głosować – śmieje się Zbigniew Choiński, wójt Mielna, który zakłada jeszcze wyższą niż w I turze frekwencję. – Ludzie dopiero teraz masowo zjechali na wczasy.

W I turze w Mielnie zabrakło kart do głosowania, choć przygotowano ich 7 tys. Na II turę miasto szykuje 30 tys. kart.

[srodtytul]Wybory na promenadzie[/srodtytul]

Z oblężeniem przy urnach liczą się inne nadbałtyckie kurorty, w których bito rekordy frekwencji w I turze: w Rewalu głosowało 82,21 proc. (zagłosowało tu więcej turystów niż miejscowych!), w Jastarni 76,30 proc. w Ustroniu Morskim 76,3, Dziwnowie 71,5, Kołobrzegu 62,2.

– Wczasowicze masowo przychodzą do urzędu i pytają o lokale wyborcze – mówi Robert Karelus, rzecznik prezydenta Świnoujścia. – W tej sytuacji postanowiliśmy umieścić punkt wyborczy w samym środku promenady.

W samych nadbałtyckich kurortach może przebywać w tym czasie nawet do pół miliona letników.

Reklama
Reklama

Jest jednak „Bronek”. A właściwie „Bronisław”. Z parą tabliczek z najważniejszymi imionami wyborczej niedzieli chętnie pozują Jadwiga i Henryk Konarscy z Bydgoszczy. Emerytowana ekonomistka i emerytowany wojskowy wczasy w Mielnie mają do 5 lipca, ale wracają wcześniej. – Na wybory, bo nie zdążyliśmy przed wyjazdem wziąć zaświadczeń, a głosowanie to dla nas obywatelski obowiązek.

Pani Jadwiga nie zdradza nazwiska swojego kandydata. Mówi tylko, że zagłosują tak samo.

Na plaży tłok, piach parzy, grupa opalonych mężczyzn gra w siatkówkę plażową. – Niech pan sobie na nich popatrzy – mówi Anna Berkuć spod Katowic. – Młodzi, zadowoleni, pewnie z dużymi pieniędzmi. Ci na pewno zagłosują na Komorowskiego. A ja przeciwnie. Na wczasy przyjechałam po raz pierwszy od chyba 15 lat. Mój kandydat to Kaczyński. I nie boję się tego powiedzieć.

Pani Anna otrzepuje z piasku pięcioletnią wnuczkę. A potem wyjmuje z torebki zaświadczenie o prawie do głosowania poza miejscem zamieszkania.

– A my jesteśmy rolnikami z Wielkopolski, z Szamotuł, i też mamy zaświadczenie – mówi Urszula Wachowiak.

Urszula i Andrzej Wachowiakowie z córką Moniką i dwojgiem wnucząt czekają pod parasolem na frytki i dorsza w panierce. – Wszyscy rodzinnie zagłosujemy na Komorowskiego – mówi pani Urszula. – Nie ufamy Kaczyńskiemu, a jeszcze tym bardziej, że mówili, iż chciał uciąć dopłaty dla rolników.

Reklama
Reklama

Wielu wczasowiczów woli zachować swoje poglądy dla siebie. Dwie starsze panie ucinają rozmowę w zarodku. – Nie, nie, dziękujemy bardzo, nie wchodzimy w politykę – mówi wyższa. Druga, nieco zakłopotana, tłumaczy: – No, przynajmniej o tym głośno nie mówimy.

[srodtytul]Politycy na plaży [/srodtytul]

W kurortach na razie ani śladu polityków. Dziś to się zmieni, bo głosy turystów mogą się okazać na wagę zwycięstwa. Tak przynajmniej uważa sztab PO. – Dziś Bronisław Komorowski odwiedzi m.in. Rewal, Niechorze i Kołobrzeg – mówi Michał Marcinkiewicz, poseł PO ze Szczecina. – Nasza młodzieżówka aktywnie będzie namawiać do uczestnictwa w wyborach.

W Pomorskiem też cisza, ale to ma się zmienić. Piotr Skiba, szef regionalnego biura PO odpowiedzialny za kampanię, zapowiada akcję agitacyjną w okolicach plaż. W piątek będą agitować na Heineken Open’er Festivalu w Gdyni. – Podjedziemy bronkobusem w pobliże miejsca, gdzie odbywa się festiwal – zapewnia Skiba.

A sztab Jarosława Kaczyńskiego? Dziś działacze pomorskiego PiS mają jeździć rowerami nadmorskimi ścieżkami, rozdawać ulotki i zachęcać do głosowania. Ich koledzy ze Szczecina robili to kilka dni temu.

Reklama
Reklama

– Nie przeceniamy kampanii w kurortach – mówi Leszek Dobrzyński, szef PiS w Szczecinie. – Kto ma zagłosować na naszego kandydata, zagłosuje też na urlopie.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
Ikona miejskiego stylu życia w centrum Gdańska
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama