Reklama

Pielgrzymka po złoto

Po pokonaniu Anglii piłkarzom Cesare Prandellego urosły skrzydła

Publikacja: 27.06.2012 01:15

Andrea Pirlo – od niego zależy najwięcej

Andrea Pirlo – od niego zależy najwięcej

Foto: EPA, Maurizio Brambatti Maurizio Brambatti

Cesare Prandelli lubi chodzić. Po tym, jak jego drużyna w ostatnim meczu fazy grupowej pokonała 2:0 Irlandię, a Hiszpanie nie umówili się z Chorwatami na 2:2, wybrał się w 20-kilometrową pielgrzymkę dziękczynną do klasztoru Kamedułów na krakowskich Bielanach. Po tym, jak opatrzność nie opuściła jego piłkarzy w rzutach karnych w spotkaniu z Anglią, zaraz po powrocie do Polski ruszył w 11-kilometrową trasę do Łagiewnik.

Prandellemu towarzyszy zazwyczaj wiceprezes włoskiej federacji Demetrio Albertini, którego brat jest księdzem. Wszyscy po dojściu do celu i modlitwie wsiadają w samochody i wracają do Wieliczki, gdzie znajduje się baza reprezentacji. Prandelli już zapowiedział, że po kolejnych sukcesach będzie wybierał coraz dłuższe dystanse.

Casa Azzurri to już tradycja – Włosi specjalnie dla dziennikarzy aranżują duży budynek, z którego można nie wychodzić przez cały dzień i w miarę dokładnie relacjonować mistrzostwa. Jest tu wszystko, czego Włoch potrzebuje – espresso, spaghetti, szynka parmeńska, wino, sale do oglądania meczów, no i pomieszczenia do pracy – na spotkania z piłkarzami i trenerami, którzy przyjeżdżają tu codziennie. Niby w pośpiechu, niby pod okiem pracowników federacji, ale zawsze znajdą czas na krótką pogawędkę przy barowym stoliku.

W Krakowie Casa Azzurri zajęła miejsce klubu Rotunda. To teraz mała Italia, gdzie krzywo patrzy się na tych, którzy nie mówią po włosku i nie rozumieją piękna prawdziwego calcio. Wczoraj Andrea Pirlo kilka razy pytany był o to, czy uważa, że to właśnie jemu należy się Złota Piłka.

Reklama
Reklama

Prandelli pozwolił swoim piłkarzom na „10 minut radości", teraz przygotowuje się do czwartkowego półfinału z Niemcami w Warszawie. Trener Włochów narzekał, że jego rywale mają dwa dni więcej  na odpoczynek. Ostrzegł UEFA, że jeśli w przyszłości terminarz będzie faworyzował jedną z drużyn, najważniejsze mecze będą niegodne tak wysokiej stawki.

Wczoraj na stadionie Cracovii znowu z całą drużyną trenował Giorgio Chiellini, obrońca, który po kontuzji w meczu z Irlandią miał nie wyzdrowieć do końca turnieju. Włoskie media piszą o cudzie, sam piłkarz tonuje nastroje, mówiąc, że jest nadzieja na występ przeciwko Niemcom, ale to jeszcze nie stuprocentowa gwarancja.

Gorzej jest z Daniele de Rossim, który przeciwko Anglii grał przez 80 minut, bo znowu ma problemy z rwą kulszową i ból był nie do zniesienia. De Rossi to serce reprezentacji, jeden z ulubionych zawodników Prandellego. W pierwszym spotkaniu z Hiszpanią pokazał, że potrafi grać także na środku obrony. Bez niego zatrzymać Niemców byłoby ciężko.

Jeśli popatrzy się na statystyki, Włosi mogą mieć nadzieję na sukces. W całym turnieju strzelali na bramkę rywali aż 50 razy – najwięcej z grona półfinalistów. Niemcy tylko 33 razy. Ale Włosi zdobyli najmniej bramek, co dla dziennikarzy nie stanowi żadnego problemu – to dobrze, gdy reprezentacja wie, nad czym ma pracować, a ma pracować nad skutecznością.

Prandelli nie bał się postawić na złych chłopców, nie boi się też mówić głośno o włoskich szansach. – Musimy wykorzystać słabe punkty reprezentacji Niemiec, a zapewniam, że ona także takie ma. Niemcy są skuteczni i świetni w taktyce, ale wydaje mi się, że to my mamy lepszą obronę – mówił.

Cała Casa Azzurri jest o tym przekonana. Włosi są dla Niemców jak zły sen. Zatrzymali ich w półfinale mundialu w 2006 roku, zdobywając dwa gole w ostatnich minutach dogrywki. Prandelli wspominał nawet o półfinale z 1970 roku, kiedy Włosi wygrali 4:3. Cały kraj marzy o powtórce.

Reklama
Reklama
Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama