Reklama

Czego brakuje w teczce "Bolka"

Dokumentacja pracy „Bolka" jest niepełna. Po jej lekturze pytań o kontakty Lecha Wałęsy z SB przybywa.

Aktualizacja: 24.02.2016 05:44 Publikacja: 23.02.2016 18:11

Foto: AFP

Czytaj więcej:

Licząca 577 stron teczka pracy TW „Bolka" to ponura dokumentacja z kilkudziesięciu spotkań z oficerami SB. W powiązaniu z teczką personalną, w której są m.in. odręcznie napisane zobowiązanie do współpracy podpisane „Lech Wałęsa »Bolek«" z 21 grudnia 1970 r. oraz pokwitowania odbioru pieniędzy, stawia ona legendę „Solidarności" w złym świetle.

Jednak po bliższym zapoznaniu się z materiałami pochodzącymi z domu gen. Czesława Kiszczaka pytań co do informacji zawartych w tych dokumentach przybywa.

Czy wszystko pisał Wałęsa?

Na początku teczki pracy „Bolka" są dokumenty formalne SB. „Arkusz przebiegu współpracy" nie jest wypełniony. Puste są więc pola przeznaczone na pseudonim i numer ewidencyjny agenta oraz dzień i cel jego pozyskania. Do innych rubryk nie wpisano terminów spotkań z TW i ich wyników.

W teczce personalnej brakuje sześciu potwierdzeń wypłat pieniędzy za współpracę, a łączna suma wypłat, która opiewa na kwotę 13 300 zł, różni się – być może z powodu zwykłego rachunkowego błędu – od tej, którą SB podała w dokumentach o zakończeniu współpracy z „Bolkiem". Ponadto po zestawieniu ze sobą niektórych pokwitowań widać gołym okiem, że charakter pisma na dokumentach mających świadczyć o tym, że Wałęsa brał pieniądze za donosy, nie za każdym razem jest taki sam.

Teczka pracy liczy 110 pozycji, wśród których dominują informacje i notatki esbeków ze spotkań z „Bolkiem" oraz jego doniesienia. Większość tych dokumentów napisana jest odręcznie i tylko biegły grafolog może ustalić, kto jest autorem. Nie wynika z nich wprost, czy sporządzili je esbecy na podstawie słów Wałęsy, czy też on sam. Tym bardziej że część z nich jest pisana w pierwszej osobie. Odręczne teksty, zakończone adnotacją „Bolek", w przypadku której charakter pisma także na wielu dokumentach się różni, funkcjonariusze SB przepisywali na maszynie, lecz nie wszystkie.

Reklama
Reklama

Kiedy ostatnia wypłata?

Od pierwszych doniesień z teczki pracy, spisanych przez kpt. Edwarda Graczyka, który miał zwerbować Wałęsę, pojawia się obraz człowieka chcącego przez współpracę z SB chronić przede wszystkim swoją rodzinę. Donosy dotyczą prawie wyłącznie sytuacji w Stoczni Gdańskiej. Pojawiają się pierwsze nazwiska stoczniowców nawołujących do protestów, np. „Lenarczyk, członek rady wydziału oraz gruby ślusarz". „Bolkowi" stawiano zadanie, by ich „stale kontrolował", a SB przeprowadzała z nimi „rozmowy profilaktyczno-ostrzegawcze" lub zakładała sprawy operacyjne.

Z notatek oficerów wyłania się także obraz człowieka wybuchowego, który potrafi z rzeczy stosunkowo błahych robić problemy. Jednocześnie domaga się więcej pieniędzy oraz krytykuje władzę ludową.

Choć 5 października 1973 r. „Bolek" oświadcza, że kończy współpracę, to SB utrzymywała z nim kontakt („utrudniony") do 18 lutego 1976 r. Ostatnie pieniądze od SB miał przyjąć 26 czerwca 1974 r., choć w teczkach nie ma na to potwierdzenia.

Sam Wałęsa po opublikowaniu teczek „Bolka" zaprzecza, że był agentem SB. Twierdzi, że to esbecy pisali w jego imieniu donosy, a następnie podpisując się za niego, brali pieniądze. Zapowiada też, że wkrótce to udowodni.

W autentyczność materiałów IPN nie wątpi historyk prof. Andrzej Friszke, który do tej pory stał murem za Wałesą. „Nie ma możliwości, żeby tak obszerny szczegółowy opis sytuacji w stoczni odtworzyć po latach, np. po to, żeby skompromitować Wałęsę jako przywódcę »Solidarności«. Nikt nie byłby w stanie tego zrobić" – powiedział w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej".

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama