Reklama

Sprawy frankowiczów po wyroku TSUE: złote żniwa dla kancelarii

Rynek obsługi procesowej posiadaczy kredytów we frankach jest wart miliony. Już dziś grasują na nim pseudoeksperci. Po wyroku TSUE może być ich jeszcze więcej.
Sprawy frankowiczów po wyroku TSUE: złote żniwa dla kancelarii

Foto: AdobeStock

Koszt prowadzenia sprawy frankowej w jednej tylko instancji wyceniany jest przez kancelarie prawne średnio na kilkanaście tysięcy złotych. Do tego dochodzi umówiony procent od wygranej kwoty.

W skali kraju kancelarii, które faktycznie specjalizują się w sprawach bankowych, nie jest dużo. Ci, którzy postawili na obsługę frankowiczów kilka lat temu, wykazali się doskonałą intuicją. Dziś o frankowy tort walczą jednak i ci bez większego doświadczenia, a nawet specjalizujący się dotychczas w uzyskiwaniu odszkodowań z tytułu wypadków komunikacyjnych. Ośmieleni najnowszym orzeczeniem TSUE posiadacze kredytów we franku szwajcarskim – decydując się na wkroczenie na sądową ścieżkę – powinni uważać, komu powierzają sprawę.

– Banki na pewno będą walczyć w sądach w sprawach frankowiczów do ostatniej kropli krwi. Orzeczenie TSUE nie doprowadzi natomiast do tego, że własnoręcznie napisany na podstawie szablonu z internetu pozew zagwarantuje wypłatę żądanej sumy. Frankowicze sami sobie przed sądami nie poradzą – mówi wprost radca prawny Sławomir Trojanowski, który przez lata obsługiwał sektor windykacyjno-bankowy.

Czytaj także:

– Banki będą się broniły na wszelkie możliwe sposoby, szukając choćby błędów proceduralnych – dodaje.

Reklama
Reklama

Z jakimi zatem kosztami wiąże się dochodzenie sprawiedliwości przy pomocy profesjonalistów?

– To kwota stała wynagrodzenia prawnika, która w zależności od kancelarii oscyluje między 10 a 15 tys. zł, oraz success fee [procent od wygranej sumy – przyp. red.] – wskazuje radca prawny Barbara Garlacz, która prowadzi kilkaset spraw frankowiczów.

Do tego dochodzą koszty sądowe – 1000 zł wpisowego i 1000–2000 zł opłaty za opinię biegłego, który wyliczy, jakie byłyby raty kredytu, gdyby do ich obliczania nie były stosowane klauzule indeksacyjne.

– Stawki zależą od konkretnego prawnika. Są również proponowane różne warianty wynagrodzenia: stałe lub stałe plus success fee. Orientacyjnie to 10–15 tys. zł za pierwszą instancję, druga instancja to połowa tej kwoty – opisuje dr Jacek Czabański z Forum Prawników Finansowych, który specjalizuje się w sprawach frankowych, członek Forum Konsumenckiego przy Rzeczniku Praw Obywatelskich. Przypomina, że na rynku są już kancelarie, które od kilku lat zajmują się tą tematyką i dysponują wiedzą na poziomie eksperckim.

– Niewątpliwie po wyroku TSUE pojawią się organizacje, które będą twierdzić, że są specjalistami, nie będąc nimi. Frankowicze to duży rynek. Dlatego zawsze trzeba pytać o doświadczenie, o sygnatury wyroków – radzi dr Czabański. Przestrzega przed podmiotami, które próbują pozyskać klientów, prowadząc agresywną akwizycję swoich usług. – Jest kilka firm, które proponują pozornie tanie prowadzenie sprawy, po czym okazuje się, że zawarta z nimi umowa nie gwarantuje reprezentacji przed sądem, lecz jedynie napisanie pism przedprocesowych – wskazuje dr Czabański.

Podatki
Duża zmiana w podatkach: do tej kwoty daniny już nie zapłacisz
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Prawo drogowe
Duże zmiany dla kierowców. Pojawi się nowa przesłanka zatrzymania prawa jazdy
Prawo w Polsce
Będzie nowy obowiązek dla właścicieli psów. Rząd przyjął projekt ustawy
Praca, Emerytury i renty
13. emerytura nie dla każdego. Ci seniorzy nie otrzymają świadczenia
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama