Reklama

Rok 2016 w teatrze

Na polskim teatrze cieniem kładła się polityka, a także partykularyzmy, od których nie są wolni ludzie sceny.

Aktualizacja: 20.12.2016 21:25 Publikacja: 20.12.2016 16:59

Absurdy w teatralnej polityce wyostrzyło zaproszenie na prestiżowy Festiwal Jesienny w Paryżu aż trzech spektakli Krystiana Lupy. „Rodzeństwo", „Plac Bohaterów" i „Wycinkę" z Teatru Polskiego we Wrocławiu zagrano tam 30 razy. To wydarzenie bez precedensu na skalę światową.

Latem Lupa po raz kolejny był najważniejszy w Awinionie. Czy się komuś podoba czy nie – jest papieżem światowego teatru, tak jak Andy Warhol był papieżem pop-artu. Na czym więc polega absurd?

Głos Krystiana Lupy w sprawie przyszłości Teatru Polskiego we Wrocławiu, gdzie tworzył i miał w tym roku przygotować „Proces" Kafki na pierwszą w Polsce Olimpiadę Teatralną, jest lekceważony. Jednocześnie forsowany przez dolnośląskich samorządowców nowy dyrektor Polskiego Cezary Morawski ma ograniczone możliwości działania. Jego wybór w konkursie podważa ZASP i zespół aktorski. Dziś może zapaść decyzja w sprawie przyszłości dyrekcji Cezarego Morawskiego.

Oczywiście, sytuacja w Polskim jest złożona. Były dyrektor Krzysztof Mieszkowski, który zbudował potęgę artystyczną sceny, stał się politykiem i posłem Nowoczesnej, co nie pomogło w jego sporze z ministrem kultury Piotrem Glińskim. W teatrze, tak jak w polityce, zabrakło dialogu.

Stan wojenny, jaki trwa w polskiej polityce, oraz „aurę rzezi" pokazała Barbara Wysocka w „Juliuszu Cezarze" ze stołecznego Teatru Powszechnego, wygrywając Festiwal Szekspirowski w Gdańsku. Jednocześnie Teatr Polski idzie obecnie na dno w mieście, które jest Europejską Stolicą Kultury 2016.

Reklama
Reklama

Napięcia polityczne, ekonomiczne, a i towarzyskie przedstawił serial TVP i NInA „Artyści" Moniki Strzępki i Pawła Demirskiego. Widzowie zobaczyli, jakim cyrkiem są konkursy dyrektorskie oraz niskie pobudki i kompetencje samorządowych polityków.

Ale trudno nie zauważyć, że samo środowisko nie jest bez winy w powiększaniu teatralnego chaosu. Kwitnie egomaniactwo i brak solidarności, antykultura wzajemnej pogardy i hejtu.

Wydarzeniem były „Dziady" w Teatrze Narodowym wyreżyserowane przez Litwina Eimuntasa Nekrošiusa. W magiczny, ale i ironiczny sposób, pokazał, jak mitologizujemy swoją historię, kochamy martyrologię – jak uzależnienie od narodowych mitów uniemożliwia nam trzeźwe spojrzenie na świat. Piotr Cieplak wystawił w Teatrze Narodowym całość „Pana Tadeusza" i jego suplement „owocilpoS". Obnażył lamus, w którym warczą na siebie skłócone grupy, a czas bezpowrotnie ucieka.

O tym, że mija „kultura filiżanki", tradycja zaś pada pod ciosem siekiery, mówi w „Wiśniowym sadzie" Anna Augustynowicz, świętując 70-lecie działalności Teatru Wybrzeże. Wcześniej Augustynowicz wygrała „Ślubem" Międzynarodowy Festiwal Gombrowiczowski w Radomiu – spektaklem o tym, jak kreowanie świata nowym językiem kończy się klęską iluzji reżysera i protagonisty.

Dramat uchodźców stał się tematem „Podopiecznych" Pawła Miśkiewicza w Narodowym Starym Teatrze oraz „Wściekłości" w reżyserii Mai Kleczewskiej w warszawskim Teatrze Powszechnym. Spektakl Kleczewskiej z rewelacyjną Magdą Koleśnik ośmiesza też ksenofobię. Tymczasem białostocka „Biała siła, czarna pamięć" Piotra Ratajczaka, ujawniając grozę powrotu ONR i przerażenie kibolską przemocą, uzmysławia także tęsknotę do rekonstruowania tożsamości.

W kraju, gdzie trwa wojna domowa na słowa, osobnym bohaterem był Krzysztof Globisz. Wybitny aktor, walczący z afazją i paraliżem, powrócił w „Wielorybie The Globe" Mateusza Pakuły w reżyserii Ewy Rysowej. Dał imponujący pokaz siły woli, w centrum najważniejszych wartości sytuując wyzwolenie się z własnych ograniczeń i troskę o innych. Równie intymny teatr zmagający się z osobistą traumą zaproponował Michał Borczuch we „Wszystko o mojej matce". Inspirując się Almodóvarem, wraz z Krzysztofem Zarzeckim opowiedzieli o śmierci swoich matek na raka. Podjęli też temat „jak mówić o intymnych sprawach, by ich nie zakłamać". Po raz drugi z rzędu Borczuch wygrał Festiwal Boska Komedia głosami zagranicznego jury.

Reklama
Reklama

Również na Boskiej Komedii w Krakowie miała premiera „Plastików" Grzegorza Wiśniewskiego w Teatrze im. Słowackiego – o pustce współczesnych mieszczan, którą ujawnia awangardowa sztuka. Pokazał, jak szukać sposobu na dialog w teatrze – łączący artystyczne ambicje z tematami bliskimi szerokiej widowni.

Wiśniewski jest dziś najważniejszym twórcą „artystycznego teatru środka". O jego klasie przekonała również kielecka „Harper" w Teatrze im. Żeromskiego – o mrocznej tajemnicy, jaką skrywa nawet najbardziej poukładana osoba. Z kolei Agata Duda-Gracz w autorskiej „Kumernis" z Teatru Muzycznego w Gdyni, zwyciężczyni Festiwalu R@port, przewrotnie skomentowała kulturę gender. Powstał lament kobiet nad tym, jak patriarchalną przemoc zastępuje obojętność mężczyzn i ich transeksualność.

Krzysztof Garbaczewski przekonywał w intrygującym „Robercie Roburze" w TR Warszawa, że przyczyny ludzkiej tragedii są takie same jak w „Hamlecie" czy „Królu Edypie": biorą się z dzieciństwa, z rodziny. Dziś kończy się ona ucieczką w zmanipulowaną, oniryczno-narkotyczną cyberprzestrzeń.

Mijający rok nie był najlepszy również dlatego, że nowych premier nie przygotowali Krystian Lupa (ze wspomnianych już przyczyn), a także reżyserzy pracujący za granicą – Grzegorz Jarzyna, Jan Klata i Krzysztof Warlikowski. Rok zamknie „Triumf woli" Strzępki i Demirskiego w Starym Teatrze. Ma to być spektakl, który przywraca nadzieję i wiarę w siłę wspólnoty. W „Artystach" to się udało.

Teatr
„Albo jesteś pod Putinem, albo z nim walczysz”. Rosyjski reżyser Iwan Wyrypajew dla „Rzeczpospolitej”
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Teatr
Spektakl na czwartą rocznicę agresji Rosji na Ukrainę
Teatr
Komisja programu Teatr Ministerstwa Kultury poszła drogą wykluczeń. Niszowi eksperci sabotują festiwale
Teatr
Rzeź kilku czołowych festiwali w Instytucie Teatralnym
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama