Na Plac Czerwony zajechaliśmy z fasonem. Policja nie interweniowała widząc nasze osobliwe pojazdy. Uwieczniliśmy kolejną stolicę na zdjęciu i nie bez trudu znaleźliśmy parking. Już pieszo ruszyliśmy w miasto. Dotarła nas tu piątka. Mężczyzn. Dwudziestolatek, trzydziestolatek, świeży czterdziestolatek, pokonany pięćdziesięciolatek i nic sobie z wieku nierobiący sześćdziesięciolatek. Więc przekrój wieku mamy solidny i reprezentatywny.
Jednak bez względu na bagaż lat Moskwa powaliła nas na kolana urodą kobiet. No chyba że już w podróży jesteśmy zbyt długo... Krótka wizyta w centrum Moskwy nie miała jednak w sobie nic magicznego. Moskwa puszy się jak paw. I nie chodzi tu wcale o również dostrzegalne polityczne konteksty Rosji „przywróconej dumy". Owszem, sporo jest symboli, nawet wulgarnych, dotyczących roku 1945 oraz obecnego stosunku Rosjan do Kijowa, Waszyngtonu, Brukseli.