Korespondencja z Berlina

Na wybranych ulicach Bonn pojawią się wkrótce automaty łudząco podobne do parkomatów. Od tych ostatnich różnią się jedynie napisem informującym, że chodzi o „automat podatkowy". Działać będą od 20.15 każdego dnia. Po  wrzuceniu 6 euro automat wydrukuje bilet upoważniający uliczne prostytutki do  świadczenia w okolicy usług seksualnych przez całą noc. Na mocy ustawy od prawie dziesięciu lat prostytucja traktowana jest w Niemczech jak każdy inny zawód. Domy publiczne ściągają podatek od zatrudnionych w nich kobiet. Bonn idzie dalej.

Prócz automatów (8 tys. euro za sztukę) miasto zamierza wydzierżawić place i wybudować na nich specjalne boksy na samochody. Prostytutki będą tam mogły bez przeszkód świadczyć usługi.

– Takie pomysły nie tylko uwłaczają godności kobiet, ale też okrywają hańbą kraj – protestuje Margit Forster z organizacji Solwodi domagającej się od lat zaostrzenia przepisów dotyczących prostytucji.

Ocenia się, że w Niemczech działa około 400 tys. prostytutek. Z ich usług korzysta podobno co dnia ponad milion mężczyzn. Obroty tej branży oblicza się na 14 mld euro rocznie.