Reklama
Rozwiń
Reklama

Alimenciarz płaci ze strachu

Surowsze prawo zdyscyplinowało dłużników alimentacyjnych. Częściej płacą, bo obawiają się spraw karnych.

Aktualizacja: 29.07.2019 21:50 Publikacja: 29.07.2019 20:23

W pierwszej polowie roku zarzuty niepłacenia alimentów usłyszało 27 tys. osób – o 7,7 tys, mniej niż

W pierwszej polowie roku zarzuty niepłacenia alimentów usłyszało 27 tys. osób – o 7,7 tys, mniej niż w tym samym czasie 2018 r.

Foto: shutterstock

Po lawinie zawiadomień i nowych śledztw o niepłacenie alimentów nastąpił zwrot. W pierwszym półroczu tego roku policja wszczęła o 27 tys. mniej spraw przeciwko dłużnikom alimentacyjnym – o jedną trzecią mniej niż w tym samym okresie ubiegłego roku. Co za tym idzie – także stwierdzonych tego typu przestępstw jest mniej – wynika z danych Komendy Głównej Policji, które poznała „Rzeczpospolita".

– Wiążemy to z większą dyscypliną wśród osób zalegających z płaceniem alimentów. Po prostu obawiają się spraw karnych i to ich motywuje do zapłaty – komentuje Mariusz Ciarka, rzecznik KGP.

Boją się zarzutów

Boom nastąpił po zaostrzeniu w maju 2017 r. art. 209 kodeksu karnego dotyczącego dłużników alimentacyjnych. Odtąd, by dostać zarzuty, wystarczy nie płacić alimentów przez trzy miesiące lub zalegać z kwotą stanowiącą równowartość trzymiesięcznego świadczenia. Przed zmianą sprawy karne czekały tylko tych, którzy nie płacili „uporczywie" (nowelizacja to wykreśliła).

Czytaj także: Alimenciarzy wciąż trudno zmusić do płacenia

W efekcie tuż po zaostrzeniu prawa nastąpił lawinowy wzrost zawiadomień i wszczętych spraw ze wspomnianego artykułu. Z 5,1 tys. przestępstw w pierwszym półroczu 2017 r. – do 39 tys. rok później. Liczba wszczętych spraw podskoczyła z 10 tys. do ponad 90 tys. (w pierwszych półroczach).

Reklama
Reklama

Dziś wygląda na to, że bat na alimenciarzy działa – boją się sprawy karnej i częściej płacą. Są to twarde dane.

W minionym półroczu policja wszczęła blisko 63 tys. nowych postępowań z art. 209 k.k., gdy w analogicznym okresie ubiegłego roku – 90 tys. Spadła także – o 9,7 tys. (do 29 tys.) – skala takich przestępstw, choć w poszczególnych regionach wyglądało to różnie.

Np. w woj. pomorskim i kujawsko-pomorskim policja wszczęła w minionym półroczu o połowę mniej spraw przeciwko alimenciarzom (w pomorskim spadek sięga 4 tys. spraw, w kujawsko-pomorskim – 3,2 tys.). Blisko 60 proc. spadek nowych postępowań nastąpił w Warszawie i okolicy.

Także ujawnionych przestępstw w każdym z tych regionów – gdy porównać półrocza – było o kilkaset mniej.

Oporni alimenciarze mocniej trzymają się w woj. świętokrzyskim, łódzkim czy mazowieckim (bez Warszawy) – tu nowych spraw i przestępstw było tylko nieco mniej. Np. w Łódzkiem zanotowano o pół tysiąca spraw mniej, a liczba przestępstw zmalała o 289 – czyli o ok. jedną piątą.

I utrata prawa jazdy

Zanim zaostrzono prawo, alimenciarze nagminnie stosowali wybiegi.

Reklama
Reklama

– Płacili np. 100 zł, wykazując rzekomo „dobrą wolę", i trudno było uznać, że uporczywie się uchylają. Dziś jeśli nie płacą trzy miesiące lub gdy zaległości sięgają trzymiesięcznego świadczenia, mają zarzuty – tłumaczy obrazowo jeden z policjantów.

Zmianę postaw zauważają pracownicy socjalni.

– Groźba sprawy karnej mobilizuje zwłaszcza nowych dłużników, „recydywistów" już mniej – mówi Katarzyna Ciepłucha, wicedyrektor Centrum Świadczeń Socjalnych w Łodzi, które rocznie monitoruje 4–5 tys. dłużników alimentacyjnych.

Spadek spraw kierowanych do organów ścigania może wynikać także z innego faktu. – Jeśli w danym roku zgłosiliśmy sprawę o niepłacenie alimentów, to w następnym nie ponawiamy zawiadomień wobec tej samej osoby. Chyba że są nowe okoliczności – zaznacza dyr. Ciepłucha.

Na wyobraźnię dłużników jeszcze mocniej działa groźba utraty prawa jazdy – twierdzą urzędnicy.

– Wniosek o zatrzymanie prawa jazdy kierujemy wtedy, kiedy składamy doniesienie do organów ścigania dotyczące przestępstwa niealimentacji. To skuteczne narzędzie. Po zatrzymaniu prawa jazdy dłużnicy nawet spłacają całość należności – mówi Aleksandra Warchoł, radca prawny z Gdańskiego Centrum Świadczeń. Jak wyjaśnia, w ubiegłym roku do urzędu miasta centrum złożyło 72 wnioski o zatrzymanie prawa jazdy, urząd zatrzymał 59 dokumentów. – W tym roku złożyliśmy już 39 wniosków, dotąd zatrzymano prawa jazdy dziewięciu dłużnikom – mówi mecenas Warchoł.

Reklama
Reklama

Ocenia, że zmiana art. 209 kodeksu karnego była korzystna.

– Ściągalność naszych należności wzrosła nawet o jedną trzecią – podkreśla Aleksandra Warchoł.

Alimenciarz odzyskuje prawko, kiedy spłaci całość należności albo przez pół roku regularnie spłaca przynajmniej połowę zasądzonych alimentów.

Zarzuty niepłacenia alimentów w minionym półroczu usłyszało 27 tys. osób – to o 7, 7 tys. mniej niż w tym samym czasie roku ubiegłego – wynika z danych KGP. Z tego 121 osób trafiło do aresztu (rok wcześniej 87).

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Społeczeństwo
Polska się starzeje. Czym grozi nam kryzys demograficzny?
Społeczeństwo
Marznące opady to dopiero początek. IMGW wydał kolejne ostrzeżenia
Społeczeństwo
Nadchodzą duże zmiany w pogodzie. Temperatury mogą zaskoczyć
Społeczeństwo
W prognozach pogody znowu duży mróz. Ostrzeżenia IMGW dla części kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama