Reklama
Rozwiń
Reklama

Dromader pójdzie za żołnierzem

Inżynierowie z Wojskowej Akademii Technicznej zbudowali robota, który może jechać za żołnierzem z jego sprzętem.

Publikacja: 14.11.2012 21:11

Robot „Dromader” zbudowany został przez konsorcjum firm oraz specjalistów z WAT

Robot „Dromader” zbudowany został przez konsorcjum firm oraz specjalistów z WAT

Foto: Fotorzepa, Rob Robert Gardziński

Wojskowe instytuty badawcze budują tzw. bezzałogowce, czyli roboty, które mogą być wysyłane w różne miejsca zamiast żołnierzy albo jako ich wsparcie. Ministerstwo Obrony zapowiada, że kupi dla armii takie konstrukcje. Być może będą to tzw. drony (latające), ale też pojazdy lądowe, nawodne i podwodne. Mają one służyć do obserwacji terenu, ale także być wykorzystywane w warunkach bojowych.

Resort zbiera teraz informacje na temat bezzałogowców od przedstawicieli naszego przemysłu zbrojeniowego. Założenie jest bowiem takie (o czym mówili przedstawiciele MON na targach zbrojeniowych w Kielcach), że 80 proc. takiego sprzętu ma być kupione od polskich firm.

Kilka platform bezzałogowych wybudowali inżynierowie Wojskowej Akademii Technicznej. Jedną z nich jest Dromader – zdalnie sterowany robot poruszający się na gąsienicach. Ma on wbudowany system wizyjny „follow me”. Robot widzi figurę, np. kwadrat, lub czujnik umieszczony na plecach żołnierza. – Porusza się kilka metrów za nim, jest w stanie wejść po schodach, przejść przez rów. Pomyślnie przeszedł próby poligonowe – opowiada ppłk dr Adam Bartnicki z katedry budowy maszyn WAT.

Dromader może unieść ok. 400 kg sprzętu. Może to być broń lub skrzynki z amunicją dla całej drużyny. Ale, jak zapewniają inżynierowie, tego robota mogą też wykorzystywać służby cywilne, mógłby np. transportować butle z gazem dla ratowników w czasie gaszenia pożaru.

Pracownicy WAT wybudowali też kołowy demonstrator, który może być zastosowany do pobierania próbek skażenia powietrza. Zainstalowano na nim m.in. armatkę gaśniczą, a także zbiornik z sorbentem. – Armatka wodna ma rozłożyć nad nim kurtynę wodną i obmyć go. Możliwe jest także wykorzystywanie jej do gaszenia pożaru, gdy zagrożone jest życie strażaka – opowiada ppłk Bartnicki. Dodaje, że urządzeniami tymi operator może zdalnie sterować z odległości kilkudziesięciu metrów. Widzi on obraz w czasie rzeczywistym i w rozdzielczości HD.

Reklama
Reklama

Bezzałogowce budują też inżynierowie z Akademii Marynarki Wojennej w Gdyni. – To m.in. zdalnie sterowane pojazdy podwodne – informuje kmdr por. dr Adam Olejnik z AMW.

Niedawno zakończyli pracę nad bezzałogowym pojazdem nawodnym Edredon. Łódź ma 5,7 m długości, może przewozić tonę sprzętu i operować 20 km od brzegu. Endredon może być wykorzystywany do obserwacji, ale także po zainstalowaniu broni ostrzeliwać cele.

 

 

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Służby
„Tykające bomby” pod mundurem. Choroby psychiczne poza kontrolą służb
Służby
„Rzeczpospolita” ustaliła: Oficer SOP, który groził dziennikarzowi, był zweryfikowany przez ABW
Służby
Nowe informacje o szpiegu zatrzymanym w MON. Z kim współpracował?
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama