Z tego artykułu się dowiesz:

  • Jakie zagadnienia prawne i proceduralne wywołały spór w Trybunale Stanu?
  • Czego dotyczy wezwanie skierowane do Przewodniczącej Trybunału Stanu?
  • Jakie argumenty prawne odnoszą się do kształtowania składów orzekających?
  • Jakie stanowisko prezentuje Przewodnicząca Trybunału Stanu wobec wezwania?

Takie wezwanie sformułował skład trzech sędziów Trybunału Stanu w postanowieniu z 11 marca 2026 r. (sygn. akt TS 2/25). Skład miał orzekać w sprawie wniosku o wyłączenie sędziego Piotra Saka ze sprawy byłego szefa Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji Macieja Świrskiego. Sędziowie TS: Przemysław Rosati, Marek Mikołajczyk i Piotr Ziętarski postanowili najpierw przekazać pełnemu składowi TS serię pytań prawnych, które – w dużym skrócie - dotyczą kształtowania składów orzekających TS.  Zobowiązał też  przewodniczącą TS do zwołania posiedzenia pełnego składu TS „w terminie nie dłuższym niż do 4 kwietnia br. pod rygorem zastosowania kary porządkowej”.  

Przewodniczący składu Przemysław Rosati w uzasadnieniu wniosku stwierdził, że zarządzenie przewodniczącej TS  Małgorzaty Manowskiej w sprawie wyznaczania składów orzekających na podstawie wyników losowania „jest bezprawne i ma wymiar uzurpacji kompetencji” i "nie ma żadnej mocy prawnej". Gdyby pełny skład to potwierdził, podważałoby to ważność wszystkich rozstrzygnięć wydawanych przez Trybunał Stanu.

Przypomnijmy, że o zwołanie pełnego składu członkowie TS apelują od dwóch lat, jednak jest to blokowane przez I prezes SN Małgorzatę Manowską. Według większości członków TS Manowska obawia się, że pełny skład przegłosowałby zmiany w regulaminie TS i ograniczył część jej uprawnień. 

Czytaj więcej

Sędziowie Trybunału Stanu złożyli zawiadomienia ws. prezes Manowskiej

Przewodnicząca Trybunału Stanu: wniosek trzech sędziów poza granicami prawa

W poniedziałek wieczorem na stronie Trybunału Stanu opublikowano odpowiedź Manowskiej. Jej zdaniem wezwanie „nie mieści się w granicach wyznaczonych przez prawo, a zarazem sprawia wrażenie rozwiązania opartego raczej na doraźnym zamyśle niż na starannie przeprowadzonej analizie normatywnej”.

Jak twierdzi prof. Manowska, przepisy Kodeksu postępowania karnego, na które powołał się skład orzekający, nie stanowią adekwatnej podstawy do zobowiązania Przewodniczącego Trybunału Stanu do zwołania posiedzenia pełnego składu. Jej zdaniem przepisy te odnoszą się do „relacji zewnętrznej zachodzącej między organem procesowym a podmiotem zobowiązanym do udzielenia pomocy przy czynności procesowej” , a nie „wykonania własnej, ustrojowo i regulaminowo określonej kompetencji Przewodniczącego Trybunału Stanu jako organu tego Trybunału”.

„Gdyby zaakceptować logikę przyjętą w omawianym postanowieniu, należałoby dojść do wniosku, że każdy skład orzekający może pod groźbą kary porządkowej wymuszać na organach kierowniczych sądu lub innego organu podejmowanie czynności należących do ich własnych kompetencji organizacyjnych”   - wskazuje przewodnicząca TS dodając, że wniosek trzyosobowego składu TS jest  „oczywiście niedopuszczalny”.

Manowska twierdzi też, że z ustawy o Trybunale Stanu nie wynika, by trzyosobowy skład orzekający miał „kompetencję do wydawania Przewodniczącemu Trybunału Stanu poleceń, a tym bardziej poleceń obwarowanych środkami przymusu procesowego”. 

„To Przewodniczący kieruje sprawy na posiedzenia, wyznacza ich terminy i zwołuje posiedzenia pełnego składu w sprawach należących do kompetencji Trybunału. Próba odwrócenia tej relacji przez trzyosobowy skład orzekający nie znajduje żadnego oparcia w ustawie; jest raczej próbą wykreowania dla siebie uprawnienia, którego ustawodawca po prostu nie przewidział” - napisała prof. Manowska.

Czytaj więcej

Adam Koczyk: Klucz do rozwiązania sporu wokół Trybunału Stanu

Małgorzata Manowska potrzebuje więcej czasu

Na koniec przewodnicząca TS wyjaśnia, że na zwołanie posiedzenia pełnego składu Trybunału Stanu w celu rozstrzygnięcia zagadnienia prawnego wymagającego zasadniczej wykładni ustawy potrzebny jest czas.

„Oczekiwanie, że zagadnienie tej rangi zostanie rozpoznane w terminie półtora miesiąca, można byłoby uznać za przejaw naiwności, gdyby nie to, że całokształt okoliczności wskazuje, iż chodzi raczej o działanie o wyraźnie politycznym podłożu, nastawione na osiągnięcie z góry oczekiwanego rezultatu” - uważa Małgorzata Manowska. Przywołała orzeczenia TS, które zapadły po ponad dwóch latach od chwili przedstawienia zagadnienia pełnemu składowi. 

„Nie mówiono wówczas ani o obstrukcji, ani o niewykonywaniu obowiązków przez ówczesną Przewodniczącą Trybunału Stanu. Uznawano to po prostu za normalny tok czynności w sprawie o odpowiednim ciężarze ustrojowym. Taki sam standard zamierzam zachować również obecnie”  - zadeklarowała przewodnicząca TS, co oznacza, że raczej nie zamierza dochować wyznaczonego terminu. 

Czytaj więcej

Małgorzata Manowska oburzona awanturą w Trybunale Stanu. „Zdziczenie obyczajów”