Reklama

Joanna Lichocka: Czy Kurski specjalnie „pali” Ziobrę?

Publicystka przyznaje, że gdy obserwuje ostatnie zmagania Ziobry, to myśli, że lider SP spalił się nie tylko na własne życzenie. "Że być może jego prawa ręka - Jacek Kurski – już wie, że sam mógłby być liderem i zająć miejsce słabego Ziobry"

Publikacja: 26.04.2012 14:10

Joanna Lichocka: Czy Kurski specjalnie „pali” Ziobrę?

Foto: W Sieci Opinii

Joanna Lichocka przypomina żale, które Zbigniew Ziobro wylewa ostatnio w studiach TVN24:

Ze stacji tej politycy Solidarnej Polski prawie nie wychodzą. Biedny Ziobro w programie wysypał się zupełnie, że nie zna ani Wolanda, ani kota Behemota i że nawet nie zaświtało mu w głowie, że mogą mieć coś wspólnego z „Mistrzem i Małgorzatą”. Aż żal było patrzeć.

Lider Solidarnej Polski, po tym jak cała Polska zobaczyła go, gdy łamiącym się głosem mówił do mikrofonu trzymanego w trzęsącej się dłoni, wzbudza dziś współczucie, zamiast nadziei na stworzenie silnego ugrupowania. Ostatnie dni bezlitośnie pokazały – ani siły intelektualnej, ani odporności psychicznej, ani charyzmy raczej nie ma.

W portalu niezalezna.pl Lichocka przyznaje, że sama słuchała przemówienia Ziobry.

I widziałam to swoiste samospalenie lidera Solidarnej Polski. To nie młodzieżówka PiS-u (choć ona być może też) skandowała podczas jego przemówienia „Jarosław”, tylko zwykli ludzie, którzy brali udział w marszu. Ale też krzyczeli „Wracaj do PiS-u” i „Jedność”. W czasie wystąpienia Ziobry te okrzyki pojawiały się kilkakrotnie. Były momenty, gdy niezależnie od siebie, ludzie z jednej strony ulicy i placu przed Belwederem krzyczeli „Powrót do PiS-u”, a z drugiej „Jedność”. I było to zupełnie spontaniczne, oddawało to, co ludzie ci myśleli i czego chcieli.

Reklama
Reklama

Nastrój dziesiątków tysięcy ludzi pokazywały też brawa – dwa, trzy razy podczas całego wystąpienia, niezbyt głośne. Dopiero gdy lider Solidarnej Polski odpowiedział Jarosławowi Kaczyńskiemu: „Jesteśmy razem. To, co było, zapomnieliśmy. Chcemy działać razem”, dostał rzęsiste oklaski. Ale dopiero wtedy. Dystans do niego był znakomicie wyczuwalny.

Autorka dziwi się Jackowi Kurskiemu, że wystawił Ziobrę do przemówienia po Jarosławie Kaczyńskim. Choć jak zauważa, w tym szaleństwie może być metoda:

„Fakt” opublikował na swoim portalu materiał filmowy z demonstracji pokazujący zbitą gromadkę polityków Solidarnej Polski stłoczoną wokół Ziobry na kilka chwil przed tym, jak miał przemawiać do demonstrantów. Jacek Kurski podał mu coś do picia z małej buteleczki. Wyglądało to tak, jakby trenerzy zawodnika wagi piórkowej wystawiali go do walki z zawodnikiem wagi ciężkiej i mówili: dasz radę, choć dobrze wiedzieli, że wynik walki jest przesądzony.

Solidarna Polska idzie drogą PJN-u. Odrzuciła możliwość powrotu do PiS-u i realizuje własne interesy. Jednym z nich, często wymienianym w kuluarach, jest ponowna kadencja w europarlamencie dla Kurskiego, Ziobry, Cymańskiego – dwie kadencje zapewniają wysoką dożywotnią emeryturę. W ostatnich dniach przeprowadzono dowód, że Ziobro nie zapewni osiągnięcia tego celu. Z brylującego w „Gazecie Wyborczej” czy TVP Jacka Kurskiego bije już pewność siebie lidera in spe. Widać wyraźnie, że gdyby były minister sprawiedliwości chciał przetrwać politycznie, powinien myśleć o powrocie do PiS-u. W Solidarnej Polsce przepadnie.

 

Publicystyka
Estera Flieger: Demografia nową geopolityką
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Publicystyka
Marek Kutarba: Czy Estonia może zagrozić Rosji odwetowym atakiem rakietowym
Publicystyka
Bogusław Chrabota: Rozpad Polski 2050. Rząd niezagrożony, projekt Szymona Hołowni zagrzebany
Publicystyka
Marek A. Cichocki: Najważniejsze pytanie dotyczące programu SAFE i bezpieczeństwa Polski
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama