Reklama

Łukasz Warzecha: Odważnik o wadze 10 ton spada na rząd

Firmy energetyczne dobrze wiedzą, że za rogiem czai się społeczny bunt.

Publikacja: 21.09.2021 19:04

Łukasz Warzecha: Odważnik o wadze 10 ton spada na rząd

Foto: Adobe Stock

Kilka dni temu miałem okazję spędzić jakiś czas z młodymi ludźmi (na ogół między 20. a 30. rokiem życia), należącymi do Klubu Jagiellońskiego lub sympatyzującymi z nim. Jednym z tematów, nieodmiennie poruszanych przez KJ, a więc zajmujących jego członków, jest ekologiczny kurs Polski i UE. Z tym że dzisiejsi 25-latkowie – mówię to na podstawie mojego świeżego doświadczenia – wydają się nie mieć świadomości, że klimatyczna ofensywa UE oznacza, iż ich pokolenie będzie mogło tylko pomarzyć o poziomie zamożności, jaki znają ich rodzice. A który przecież i tak nie jest oszałamiający. Próbowałem to moim rozmówcom wytłumaczyć, ale nie wiem, czy odniosłem sukces.

Możliwe jednak, że – o ile przynajmniej część z nich jest wciąż zależna od pieniędzy, które dostaje od rodziców – wkrótce sami zaczną się o tym przekonywać, gdy okaże się, że galopujące rachunki za prąd uszczuplają domowe budżety na tyle, że na kieszonkowe zostaje mniej funduszy. A już z pewnością zrozumieją, w czym rzecz, gdy budując własne rodziny za pięć czy dziesięć lat, stwierdzą, że stać ich na połowę tego, na co stać było ich rodziców.

A może propagandzie uda się ich zawczasu przekonać, że wszystko jest w porządku, a płacąc horrendalne rachunki za prąd, wynikające z systemu handlu emisjami, powinni czuć szczęście i satysfakcję, że „ratują planetę"? Zresztą – nie tylko rachunki za prąd, ale wszelkie rachunki, bo przecież droższy prąd to potężny impuls inflacyjny.

Czytaj więcej

Rząd z branżą energetyczną zaczyna oswajać Polaków z drogim prądem

Jednak to właśnie na prądzie ma się skupić kampania, którą przy pomocy agencji piarowej za pośrednictwem Polskiego Komitetu Energii Elektrycznej mają rozpocząć także faktycznie państwowe firmy energetyczne, o czym napisała kilka dni temu „Rz". Oto firmy energetyczne za nasze pieniądze będą nas przekonywać, że prąd musi być drogi i jeszcze droższy i że nie powinniśmy się z tego powodu burzyć. Samo to jest nielichym skandalem.

Reklama
Reklama

Jednak fakt, że takie pranie mózgów jest przygotowywane, pokazuje, że do firm energetycznych oraz władzy dociera, że za rogiem jest społeczny bunt, a przynajmniej potężne wzburzenie z powodu cen energii. Lubię się chwalić, że bywam Kasandrą, więc się pochwalę: o tym, że ceny prądu będą za moment gigantycznym problemem, a unijna polityka klimatyczna rozwalcuje polski względny dobrobyt, pisałem już kilka lat temu. Wtedy jednak tematu prawie nie było. Dzisiaj jest i zwali się na obecną władzę nawet nie jak miecz Damoklesa, ale jak 10-tonowy odważnik.

Rzecz w tym, że tego odważnika wciąż wielu stara się nie dostrzegać. Ignoruje go Mateusz Morawiecki, choć on akurat siedzi centralnie pod tym ciężarem i pierwszy zostanie wprasowany w grunt. Ale tak samo ignoruje go Koalicja Obywatelska, radośnie gaworząca o wierności wobec UE i o ochronie klimatu. Powiedzcie to ludziom, których nie będzie stać na włączenie pralki, kiedy zaczną łączyć kropki: cena prądu – polityka klimatyczna – Unia Europejska. Bo wówczas nie będzie potrzeba wątpliwych raportów Patryka Jakiego, żeby pobudzić antyunijne nastroje.

Autor jest publicystą „Do Rzeczy"

Publicystyka
Marek Kutarba: Czy Estonia może zagrozić Rosji odwetowym atakiem rakietowym
Materiał Promocyjny
Jak osiągnąć sukces w sprzedaży online?
Publicystyka
Michał Kolanko: Tajemniczy kandydat na premiera. Kaczyński podgrzewa atmosferę w PiS
Publicystyka
Estera Flieger: Demografia nową geopolityką
Publicystyka
Bogusław Chrabota: Rozpad Polski 2050. Rząd niezagrożony, projekt Szymona Hołowni zagrzebany
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama