Jego tytuł nie pozostawia wątpliwości. W "Kill Twitter" nie chodzi o zmniejszenie zasięgu serwisu czy zmianę jego modelu biznesowego. Według autora tekstu Twitter powinien zniknąć, ponieważ zaczyna poważnie szkodzić swoim odbiorcom.
Czasy przekręcania faktów i polaryzowania rzeczywistości nadają się idealnie do takiego manifestu. Twitter w rękach Donalda Trumpa budzi niepewność (graniczącą ze strachem) odnośnie konsekwentnego prowadzenia polityki światowego mocarstwa. Kolejne 140 znaków później swiat może nie być już tak łatwy do opanowania jak wcześniej. Komentarze w społeczności produkuje się bezboleśnie i bez oglądania się na hejterów. W końcu nie wszystkim muszą się podobać, mamy demokrację, mogę mówić, co myślę.
Jednak Newsweek zwraca uwagę, że w przypadku Trumpa Twitter stał się czymś więcej. Prezydent-elekt nie korzystał z innych mediów internetowych. Bez Twittera byłby odrobinę jak bez wirtualnej ręki. Sam Rudy Giuliani twierdził podczas wizyty w Polsce, że dzięki znakomitej strategii wykorzystania społeczności sztab Trumpa za ułamek budżetu Hillary Clinton był w stanie osiągnąć znacznie więcej. I przekazywać informacje bezpośrednio od siebie.
Po co zatem pozbywać się narzędzia, które w bardziej sprawnych rękach przynosi korzyści? Nikt nie wyrzuca młotka do śmieci, po tym jak trafi się nim w palec. Tweet przyspiesza obieg informacji, ale śledząc kanały-które-sledzić-wypada nie stajemy się nagle dziennikarzami newsowymi, którzy tworzą coś nowego. Co najwyżej głowa robi nam się bardziej kwadratowa od nadążania za coraz większą ilością danych. Brakuje refleksji, analizy i zrozumienia tego, co się dzieje.
Co więcej Twitter oraz pozostałe serwisy polegają na tym, że tworzą mini światy. Zwolennicy Trumpa czytają wiadomości od innych jego fanów. Demokraci śledzą siebie nawzajem. Stronnictwa oddalają się od siebie, podziały pogłębiają, osoby chcące tłumaczyć i zbliżać mają większą szansę na stanie się mniejszym lub większym pośmiewiskiem niż na przybliżenie porozumienia ponad podziałami. Wirtualne życie pozostawia więcej fermentu niż korzyści. Choć mało kto spodziewał się takich jego konsekwencji.