Reklama

Ceny leków refundowanych w ustawie refundacyjnej

Rozmowa: Bolesław Piecha, przewodniczący Sejmowej Komisji Zdrowia

Publikacja: 09.01.2012 08:30

Bolesław Piecha - przewodniczący sejmowej komisji zdrowia

Bolesław Piecha - przewodniczący sejmowej komisji zdrowia

Foto: Fotorzepa, Kuba Kamiński Kub Kuba Kamiński

Rz: Czy zasady ustalania cen na leki refundowane, które wprowadziła ustawa refundacyjna, były potrzebne? Zgodnie z nimi farmaceutyki będą miały we wszystkich aptekach stałe ceny.

Bolesław Piecha, przewodniczący Sejmowej Komisji Zdrowia:

Trzeba było uporządkować zasady refundacji. Apteki i firmy farmaceutyczne prowadziły wcześniej różne zagrywki marketingowe, np. sprzedawały pacjentom leki za grosz, a NFZ płacił farmaceutom i tak maksymalnie dopuszczalną i wynegocjowaną z nimi cenę. To były niepotrzebnie wydawane przez NFZ pieniądze publiczne. Niestety, ustawa refundacyjna jest niedopracowana i wcale nie rozjaśnia tej sytuacji, a wręcz ją zaciemnia.

W jaki sposób, przecież minister zdrowia mówi, że kładzie kres Dzikiemu Zachodowi w polityce lekowej?

Wcześniej Ministerstwo Zdrowia publikowało listę leków refundowanych  w formie rozporządzenia. Projekt był jawny, bo podawano go do publicznej wiadomości przynajmniej dwa miesiące wcześniej, zanim podpisał minister. Dopiero po konsultacjach społecznych rozporządzenie podpisywali minister zdrowia i minister finansów. Wszystko było przejrzyste. Tymczasem nowy model ogłaszania listy następuje w formie obwieszczenia ministra zdrowia, które jest ostateczne. Nagle kurtyna idzie w górę. Wcześniej wszystko jest owiane tajemnicą, bo resort prowadzi negocjacje z firmami farmaceutycznymi.

Reklama
Reklama

Czy zatem resort powinien zmienić ustawę refundacyjną tak, aby listy ogłaszać znów w formie rozporządzenia, a nie obwieszczenia?

Niekoniecznie trzeba zmieniać obwieszczenie z powrotem w rozporządzenie. Wydaję mi się jednak, że wystarczyłoby poddać treść obwieszczenia konsultacjom społecznym, a nie publikować je w ostatniej chwili i powodować chaos, jaki mieliśmy ostatnio. Jego przyczyną był ponadto fakt, że listę leków przygotowuje według nowych przepisów jakaś kapturowa komisja. Przy istniejącej od dawna Agencji Oceny Technologii Medycznych, której zadaniem jest określenie, czy farmaceutyk jest wskazany medycznie dla chorych, mocą ustawy refundacyjnej powstała Komisja Przejrzystości. Ona ma dbać o tajność procesu. Komisja Ekonomiczna powołana do negocjacji cen w resorcie robi to w ostatniej chwili.

A co z lekarzami i farmaceutami?

Trzeba zarówno z lekarzy, jak i aptekarzy zdjąć absurdalne obciążenia i uprościć maksymalnie wypisywanie recept, a nie komplikować tę czynność niepotrzebnymi przepisami prawnymi. Tymczasem wyszło tak, że lek może mieć podwójną, a nawet potrójną możliwość refundacji w zależności od tego, na którą listę refundacyjną jest wpisany. Lekarz zamiast więc sprawdzić w obwieszczeniu, czy NFZ w ogóle dopłaci choremu do farmaceutyku, będzie się zastanawiał, w jakim stopniu dopłaci.

Dobrze rozwiązano to w Niemczech. Tam jest określone jasno, że za wydanie leku refundowanego pacjent płaci określoną kwotę administracyjną i zarówno pacjenta, jak i aptekarza nie interesuje, w jakim stopniu współfinansuje farmaceutyk niemiecki odpowiednik naszego NFZ ani jaki jest wynik negocjacji między firmą farmaceutyczną a płatnikiem – niemiecką kasą chorych.

—rozmawiała Katarzyna Nowosielska

Reklama
Reklama
Nieruchomości
Ceny transakcyjne nieruchomości już jawne. Rejestr otwarty dla wszystkich
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Prawo w Polsce
Karta wędkarska. Jak i gdzie ją wyrobić? Ile to kosztuje?
Samorząd
W kominkach można palić, ale nie wszędzie i nie we wszystkich
Praca, Emerytury i renty
13. emerytura nie dla każdego. Ci seniorzy nie otrzymają świadczenia
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama