Z tego artykułu się dowiesz:
- Dlaczego nowelizacja Kodeksu pracy nie przyniosła znaczącego przełomu dla pracujących rodziców?
- Ilu respondentów jest świadomych nowych przepisów dotyczących work-life balance?
- Jakie zmiany w urlopach rodzicielskich zostały wprowadzone na mocy unijnej dyrektywy work-life balance?
- Dlaczego dodatkowe urlopy i zwolnienia od pracy nie przyniosły znaczących zmian dla rodziców?
- Jakie realne wsparcie oferuje nowe prawodawstwo osobom wychowującym dzieci do ósmego roku życia?
- Jakie rozwiązania mogłyby ułatwić łączenie wychowywania dzieci z karierą zawodową?
Serwis kariery LiveCareer.pl przeprowadził badanie „Rodzicielstwo w pracy”, w którym zapytano 1024 Polaków o kwestie związane z łączeniem roli rodzica z aktywnością zawodową. Uzyskane wyniki pokazały, że nowelizacja Kodeksu pracy oraz niektórych innych ustaw (DzU z 2023 r., poz. 641) obowiązująca od 26 kwietnia 2023 r., która wdrożyła do polskiego prawa m.in. unijną dyrektywę work-life balance, nie była przełomowa w kontekście łączenia tych dwóch życiowych zadań.
Czytaj więcej:
Oceny, czy świadczenie zostało nienależnie pobrane, należy dokonywać w chwili jego wypłaty przez ZUS, a nie po wielu latach – uznał we wtorkowym wy...
Pro
Dyrektywa work-life balance. Wpływ przepisów na planowanie rodzicielstwa
W ramach badania zapytano respondentów, czy zmiany dotyczące urlopów rodzicielskich, wprowadzone w związku z unijną dyrektywą work-life balance, mają jakikolwiek realny wpływ na decyzję o posiadaniu dziecka.
Aż 39 proc. odpowiadających nie znało tych przepisów, 49 proc. uznało, że nie będą miały one wpływu na ich decyzję w tym zakresie, natomiast uspokoiły one tylko 12 proc. respondentów.
– Zastanawiający może być jedynie fakt, iż tyle osób, które dziś deklarują chęć założenia rodziny nie ma pojęcia o nowych regulacjach. Mniej natomiast szokuje mnie fakt, iż nowelizacja nie spowodowała, że zapałali oni większą chęcią do rodzicielstwa – mówi Katarzyna Kamecka, ekspertka Polskiego Towarzystwa Gospodarczego.
Jak wskazuje, kluczowa z perspektywy tej grupy zmiana polegająca na wydłużeniu urlopu rodzicielskiego o dodatkowe dziewięć tygodni, które w praktyce jest przeznaczone dla ojców (dni wolne nie przechodzą na matkę) to cały czas za słaby bodziec dla mężczyzn do pozostania w domu z dzieckiem.
– Od początku wskazywano, że przy dominującym w Polsce tradycyjnym modelu rodziny regulacje te nie będą bardzo popularne i raczej w niewielkim stopniu będą czynnikiem decydującym o posiadaniu potomstwa – mówi ekspertka.
Czytaj więcej
Na uzyskanie rodzicielskiego świadczenia uzupełniającego, potocznie zwanego „Mama 4+”, mężczyźni dziś w praktyce mają znikome szanse. Będzie zatem...
Rodzice też nie odczuli wielkiej zmiany
Co ciekawe, z badania wynika też, że wspomniana nowelizacja nie robi specjalnego wrażenia nie tylko na osobach myślących o rodzicielstwie
Zaledwie 20 proc. pracowników posiadających już dzieci deklaruje, że po wprowadzeniu zmian ich sytuacja zawodowa się poprawiła. Z kolei 66 proc. twierdzi, że pozostała bez zmian.
– Być może dodatkowy, pięciodniowy (bezpłatny – przyp. red.) urlop opiekuńczy czy dwa dni (albo 16 godzin) zwolnienia od pracy (częściowo odpłatne – przyp. red.) z powodu działania siły wyższej w pilnych sprawach rodzinnych spowodowanych chorobą lub wypadkiem nie są na tyle atrakcyjne, żeby odczuli oni realną zmianę – ocenia Katarzyna Kamecka.
Ekspertka zwraca uwagę, że co prawda zakaz zatrudniania pracowników wychowujących dzieci do ósmego roku życia w godzinach nadliczbowych, w porze nocnej czy delegowania ich poza stałe miejsce pracy (jeżeli nie wyrażą zgody) powinien być realnym wsparciem, jednak być może ze względu na realia pracy w niektórych zakładach trudno jest go wyegzekwować.
Work-life balance. Co można zmienić?
Zdaniem Katarzyny Kameckiej, prawdziwy wpływ na chęć łączenia wychowywania dzieci z aktywnością zawodową mogłoby natomiast mieć wprowadzenie większej liczby miejsc pracy niepełnoetatowych.
– Mamy z tym problem. Pracodawcy, jeżeli chcą już kogoś zatrudniać, to na pełen etat. Brakuje umiejętności zarządzania miejscami pracy niepełnoetatowymi. A to naprawdę mogłoby dużo zmienić. Rodzice dzieci, szczególnie matki, na które spada z reguły najwięcej zadań, nie są tak dyspozycyjne jak bezdzietni pracownicy – mówi.
Jak wskazuje, w krajach Europy Zachodniej już takie rozwiązania funkcjonują.
– W efekcie do jednego miejsca pracy nie jest przypisana jedna osoba – dodaje.
W ocenie ekspertki, jeżeli u nas takie rozwiązanie byłoby chętniej stosowane, to łatwiejsze stałoby się godzenie życia zawodowego z rodzinnym.