Po wtorkowych wyborach do Knesetu podliczono, według danych z godziny 9.20 czasu lokalnego 66,2 proc. głosów oddanych w wyborach.
Izraelska Centralna Komisja Wyborcza podaje, że obecnie blok partii prawicowych premiera Beniamina Netanjahu może liczyć na 56 mandatów, a opozycyjny blok na czele którego stoi były szef Sztabu Generalnego Gadi Eisenkot – na 48 mandatów.
Czytaj więcej
Gadi Eisenkot, lider partii Jaszar, która jest największą siłą w bloku partii opozycyjnych, które w wyborach do Knesetu rzuciły wyzwanie premierowi...
Partie arabskie, reprezentujące Palestyńczyków, na tę chwilę obsadziłyby 16 mandatów w Knesecie.
Na największy klub w Knesecie, liczący 27 parlamentarzystów, może obecnie liczyć Likud. Jaszar Eisenkota może obecnie liczyć na 21 mandatów.
Wcześniej sondaże exit poll wskazywały na remis w wyborach ze wskazaniem na blok Eisenkota, który miał zdobyć 52-53 mandaty przy ok. 50 mandatach dla bloku Netanjahu. Większość w Knesecie gwarantuje 61 mandatów.
Wyniki wskazują, że zbudowanie większości będzie niemożliwe bez współpracy z partiami arabskimi – dotychczas jednak oba bloki zdecydowanie odrzucały możliwość wejścia w taką koalicję. Blok partii arabskich tworzą umiarkowanie islamistyczna partia Raam Mansura Abbasa i lewicowa Zjednoczona Lista. Palestyńczycy, których reprezentują te partie, stanowią ok. 20 proc. mieszkańców Izraela. Raam w 2021 roku weszła w skład rządu Naftalego Bennetta – i był to pierwszy w historii przypadek, gdy arabska partia znalazła się w koalicji rządzącej Izraelem.
Po ogłoszeniu sondaży exit poll Mosze Fajglin, polityk startujący z listy skrajnie prawicowej Żydowskiej Siły, określił dobry wynik partii arabskich jako „polityczny 7 października”. Przekonywał też, że arabscy obywatele Izraela są Palestyńczykami, a nie Izraelczykami.
Po tym jak sondaże exit poll wskazywały na zwycięstwo opozycyjnego bloku, Eisenkot wezwał Netanjahu do odejścia z izraelskiej polityki. Lider opozycji zwrócił się do premiera o to, by ten zaakceptował „wotum nieufności wyborców” i wycofał się z życia politycznego.
Eisenkot zwrócił też uwagę na wysoką frekwencję (77,7 proc.) i ocenił, że wobec tak licznego stawienia się Izraelczyków przy urnach rozpisanie kolejnych wyborów (w sytuacji, gdyby w Knesecie nie udało się sformować większości) byłoby błędem.
Donald Trump: Trendy w Izraelu odwróciły się, po tym jak poparłem Beniamina Netanjahu
Wyniki wyborów skomentował prezydent USA Donald Trump. „Gdy prezydent Trump poparł Bibiego Netanjahu, trendy się zmieniły i obecnie, zamiast zdecydowanej porażki Wspaniałego Premiera, wygląda na to, że po spektakularnym odrobieniu strat będzie remis, a może nawet ZWYCIĘSTWO Netanjahu. Wszystko to wydarzyło się PO udzieleniu poparcia przez prezydenta Trumpa, który chce wyłącznie dobra Bliskiego Wschodu, Izraela i Stanów Zjednoczonych Ameryki!”.
Trump był też pytany o wynik wyborów w Izraelu po udziale w wiecu wyborczym w Teksasie. - Po badaniach exit poll słyszę, że (Netanjahu) radzi sobie bardzo dobrze. Sądzę, że gdy poparłem go, bardzo mu to pomogło – stwierdził amerykański prezydent.
Pytany czy rozmawiał z Netanjahu po zakończeniu wyborów w Izraelu, Trump powiedział, że nie.
Izrael mogą czekać kolejne wybory
Po ogłoszeniu wyników (na oficjalne trzeba będzie poczekać kilka dni) prezydent Icchak Herzog przeprowadzi konsultacje z partiami parlamentarnymi, a następnie powierzy misję utworzenia rządu dowolnemu politykowi, który jego zdaniem ma największe szanse na zbudowanie większości. Jeśli próby utworzenia koalicji zakończą się niepowodzeniem, na początku przyszłego roku mogą odbyć się kolejne wybory. Izrael przeżywał już taki impas polityczny w latach 2019-2022, gdy wyborcy szli do urn pięciokrotnie.
Więcej informacji wkrótce