Reklama

Posiedzenie w sprawie granatnika w KGP odroczone. „To kpina z obywateli”

– Rząd chce niektóre rzeczy ukryć albo przykryć – mówi Wiesław Szczepański z Lewicy, przewodniczący sejmowej Komisji Administracji i Spraw Wewnętrznych. W ten sposób komentuje decyzję o odrodzeniu posiedzenia komisji, która miała zająć się wybuchem granatnika w Komendzie Głównej Policji. Na posiedzeniu nie pojawili się szefowie MSWiA, policji ani przedstawiciel prokuratury.
Ani Mariusz Kamiński, ani komendant Jarosław Szymczyk, nie pojawili się na posiedzeniu sejmowej komi

Ani Mariusz Kamiński, ani komendant Jarosław Szymczyk, nie pojawili się na posiedzeniu sejmowej komisji

Foto: PAP, Mateusz Marek

Posiedzenie Komisji Administracji i Spraw Wewnętrznych zwołano na wtorek na wniosek grupy posłów. Początkowo miało być jawne i odbyć się w jednej z sal w budynku głównym Sejmu. W ostatniej chwili przeniesiono je jednak do naszpikowanej środkami antypodsłuchowymi sali Komisji ds. Służb Specjalnych.

Wiesław Szczepański wyjaśnia nam, że stało się to na wniosek wiceministra spraw wewnętrznych Macieja Wąsika. – W poniedziałek zadzwonił i poinformował, że w związku z postępowaniem prokuratorskim wnioskuje, by posiedzenie miało charakter utajniony – relacjonuje przewodniczący. – Mając nadzieję na wyjaśnienie szczegółów zajścia w budynku komendy głównej, zwołałem więc posiedzenie w trybie niejawnym – mówi Szczepański.

Czytaj więcej

Policjanci przejdą ćwiczenia z obsługi granatników

Mimo tak rygorystycznych środków bezpieczeństwa, na posiedzenie przyszli jedynie zastępca ministra, zajmujący się środkami europejskimi, ale nie nadzorujący policji, oraz zastępca komendanta głównego policji. – Pojawił się więc wniosek o odroczenie posiedzenia komisji, który uzyskał akceptację. Posiedzenie zostało zamknięte, a posłowie oczekują posiedzenia w obecności ważnych dla sprawy osób – mówi Szczepański.

Jak wyjaśnia poseł obecnie trwają rozmowy o tym czy kolejne posiedzenie zwoływać na podstawie wniosku złożonego już w grudniu, czy złożyć nowy wniosek.

Reklama
Reklama

Granatnik, który eksplodował w komendzie, był jednym z prezentów, otrzymanych przez komendanta głównego policji gen. Jarosława Szymczyka podczas wizyty w Ukrainie

Zdaniem Szczepańskiego uniki strony rządzącej biorą się z dużego zainteresowania opinii publicznej sprawą granatnika. – Boją się mówić czegokolwiek, bo to, co się wydarzyło, jest kompromitujące dla komendanta głównego – ocenia.

Do zdarzenia doszło w połowie grudnia. Granatnik, który eksplodował w komendzie, był jednym z prezentów, otrzymanych przez komendanta głównego policji gen. Jarosława Szymczyka podczas wizyty w Ukrainie. Jak tłumaczył później Szymczyk, jego ukraińscy rozmówcy zapewniali, że sprzęt jest pozbawionym materiałów wybuchowych złomem.

Opozycja od wielu tygodni zdarzenie ocenia jako kompromitację zwierzchnika policji, podobne głosy płyną po odroczeniu posiedzenia. „To kpina z Obywateli. Pycha kroczy przed upadkiem drodzy panowie!” – napisała na Twitterze szefowa Porozumienia Magdalena Sroka.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Polityka
Mateusz Morawiecki starł się z Patrykiem Jakim. Mamy wynik sondażu, których ich dotyczy
Polityka
Kogo chce ułaskawić prezydent Karol Nawrocki? Ustalenia „Rzeczpospolitej”, jest reakcja prezydenta
Polityka
Sondaż: Polacy nadal najbardziej ufają Karolowi Nawrockiemu. Ale jeden polityk go goni
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama