Państwa bałtyckie i Polska, ostatnio wspierane przez Irlandię, już przedstawiły propozycje sankcji, ale wiadomo, że nie wszystkie zostaną jednomyślnie przyjęte przez UE. – Nie sądzę, żeby tym razem udało się wprowadzić sankcje na materiały czy usługi dla elektrowni nuklearnych. Wciąż jest to problemem dla kilku państw – mówi nam dyplomata z Europy Wschodniej.
I wskazuje na generalny paradoks polityki sankcyjnej wobec Rosji. Mimo że nakładane od wybuchu wojny w Ukrainie kary są bardzo dotkliwe dla Rosji, obniżają znacząco jej PKB i możliwości rozwoju gospodarczego, to jednak najważniejszy dla Kremla sektor energetyczny został w pewnym sensie oszczędzony. Wprowadzono zakaz importu węgla, niedługo wejdzie zakaz importu ropy, a z gazu państwa UE albo same rezygnują, albo stają się ofiarą decyzji Kremla o zamknięciu Nord Stream.