Stanisław Żelichowski w Radiu ZET bardzo ostro skrytykował Radosława Sikorskiego i Grzegorza Schetynę. – Ten i poprzedni minister, jak wyczują kamerę, to zachowują się jak mój pies, kiedy wyczuje drzewo. Jak się dużo mówi, to się zawsze powie słowo za dużo – huknął polityk PSL .
W ten sposób Żelichowski skomentował w audycji „7 Dzień Tygodnia" Moniki Olejnik oprotestowaną przez Rosję wypowiedź Grzegorza Schetyny na temat roli Ukraińców w wyzwalaniu obozu zagłady w Auschwitz.
Żelichowski porównał postawy Sikorskiego i Schetyny do standardów pierwszych ministrów III RP, Krzysztofa Skubiszewskiego i Bronisława Geremka, którzy rzadko wypowiadali się dla mediów.
– To było wielkie święto. Przyjmowali dziennikarzy w pałacyku MSZ, tak jak to robi prezydent. Tam było każde słowo ważone – mówił poseł PSL. – Nie bardzo wiem, po co te standardy Skubiszewskiego i Geremka psuć ciągłą obecnością w mediach – dodał.
Wypowiedź Schetyny nazwał "ewidentnym błędem". - Takich rzeczy nie można mówić. Patrząc metodą pana ministra był Front Ukraiński i Front Białoruski, nie było miejsca, w którym walczyliby Rosjanie – mówił Żelichowski, który wpadkę Schetyny wyjaśniał zbyt częstą obecnością ministra w mediach.