Reklama

Brzuch Demisa Roussosa

Nawet ci, którzy nie pamiętają jego piosenek, kojarzą potężną tuszę i ekscentryczne, błyszczące stroje. Dla Hezbollahu piosenkarz, który był na pokładzie porwanego przez terrorystów samolotu, okazał się sporym kłopotem. Dla władz PRL – wybawieniem. Nie potrafiąc dać Polakom chleba, zafundowały im igrzyska z udziałem artysty wyglądającego jak bizantyjski papież hedonizmu.

Aktualizacja: 01.02.2015 07:27 Publikacja: 01.02.2015 01:00

Brzuch Demisa Roussosa

Foto: AFP

Pierwszy celebryta. Tak można by nazwać zmarłego parę dni temu Demisa Roussosa. Grecki piosenkarz ze swoim kostiumowym cyrkiem i szerokim operowym gestem jeszcze w latach 70. stworzył wzór gwiazdora, który być może nie jest inteligentny, ale miły. Nie ma nic do powiedzenia, a mimo to wywołuje zainteresowanie zwykłych ludzi.

– Nie czuję się piosenkarzem. Nie da się mnie porównać z Tomem Jonesem ani Frankiem Sinatrą – wyznał kiedyś. – Oni mają bardzo konkretny wizerunek. A ja bardziej cenię sobie tajemnicę. Gdybym ją zgłębił i ujawnił – nie byłbym sobą. Nie byłbym Demisem Roussosem. Niektórzy uważają, że nie wystarczy śpiewać – że trzeba jeszcze mieć coś do powiedzenia. Ale dla mnie tak zwane przesłanie nie jest ważne. Jest niczym! Dla mnie najważniejszy jest głos. Mogę wszystkim zagwarantować, że mam głos, jakiego na świecie nie ma. Nie jest to głos najwspanialszy, ale unikalny. Piękny. I ludzie kochają go słuchać.

Kiedy śpiewał „Do zobaczenia, o moja miłości/ Dopóki pamiętasz mnie, nie jestem zbyt daleko od ciebie!" – kochały go słuchać miliony zwykłych ludzi na całym świecie. Ci, którzy marzyli o wystawnym życiu, miłości i bezstresowych, wiecznych wakacjach z winem i śpiewem – oczywiście nad ciepłym morzem.

Pozostało jeszcze 92% artykułu

4 zł tygodniowo przez rok !

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.

Kliknij i poznaj szczegóły oferty

Reklama
Plus Minus
„Sny o pociągach”: Życie i cała reszta
Plus Minus
„Code Vein II”: Uważaj na zjawy
Plus Minus
„Zabójcza przyjaźń”: Nieogarnięty detektyw
Plus Minus
Gość „Plusa Minusa” poleca. Prof. Krystian Jażdżewski: Jak żyć, kiedyś i teraz
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama