Magazyny, obok mieszkaniówki, to część rynku nieruchomości dobrze znosząca pandemię. Cieszą się wzięciem najemców, a inwestorzy kupują całe portfele. Głównym motorem wzrostu jest e-commerce. Jak oceniacie, jako największy deweloper w Polsce i w Europie – na jak długo starczy tego paliwa?
ROBERT DOBRZYCKI: Spodziewam się, że to paliwo będzie napędzać branżę cały czas i nie zabraknie go – nie ma od niego odwrotu. Można powiedzieć, że przechodzimy w online, a to dopiero jest początek tego procesu. Na świecie kierunek ten można było zauważyć już wcześniej, w Polsce w nieco mniejszym stopniu, a pandemia tylko to przyśpieszyła.
Oczywiście, czas lockdownu jest specyficzny, a ruch w sieci pod kątem zakupów był zintensyfikowany, niemniej ten trend będzie cały czas rósł. Możemy spodziewać się, że tylko w Polsce do końca roku wartość rynku e-commerce wzrośnie o 16–18 proc., osiągając ponad 44 mld zł, a w 2023 r. 58 mld zł. Dlatego z optymizmem spoglądamy w przyszłość, zwłaszcza że nasze działania od dawna są ukierunkowane na klientów sprzedających online.
Branża magazynowa to także hale służące produkcji przemysłowej. Jakie tu są perspektywy?
Zauważamy zwiększony udział przedsiębiorstw produkcyjnych w popycie. O ile pierwsza fala pandemii spowodowała nagły wzrost konieczności obsługi zamówień internetowych i zabezpieczenia ciągłości łańcucha dostaw, tak druga dotyczyła firm produkcyjnych, ale też dystrybucyjnych, które były uzależnione od importu i doznały zachwiań w dostawach produktów lub półproduktów. Przedsiębiorstwa dywersyfikują swoje dostawy i przenoszą się bliżej konsumenta, czyli bliżej Europy i próbują otwierać nowe linie produkcyjne – już nie w Azji, a właśnie bliżej rynku zbytu, skracając łańcuch dostaw. Już nie koszt jest najważniejszy, w cenie jest także bezpieczeństwo.