Reklama
Rozwiń
Reklama

Za duzi, by ich opodatkować?

Internetowe korporacje, które raptem dekadę czy dwie temu były niewielkimi startupami, stały się globalnymi gigantami i nieraz dysponują w swoich dziedzinach w praktyce monopolistyczną pozycją. Bruksela walczy z nimi, nakłada kary, teraz chce je obarczyć 3-proc. podatkiem od obrotów, by nie mogły obciążeń „optymalizować", ale niewiele może wskórać.

Aktualizacja: 04.11.2018 20:15 Publikacja: 04.11.2018 20:00

Za duzi, by ich opodatkować?

Foto: Bloomberg

Przeciwnik jest silniejszy i trudniejszy do chwycenia za gardło niż np. dawni potentaci – koncerny naftowe. Dziesięć lat temu największą spółką pod względem kapitalizacji na Wall Street był koncern naftowy Exxon Mobil, wyprzedzając sieć hipermarketów Wal-Mart Stores oraz koncern Procter & Gamble. W pierwszej dziesiątce była tylko jedna firma z branży IT: Microsoft. Teraz aż sześć miejsc z pierwszej dziesiątki przypada spółkom technologicznym. Pierwsze trzy pozycje zajmują: Apple, Microsoft i Amazon. To pokazuje, jak zmieniła się gospodarka.

Czytaj także: Bruksela na wojennej ścieżce z gigantami internetu

Uwielbiający skróty Amerykanie nadali cyfrowym gigantom określenie „grupa FAANG", czyli Facebook, Apple, Amazon, Netflix i Alphabet (spółka matka Google'a). A przecież to nie wszystko. Są jeszcze tacy dyktatorzy biznesu, jak Uber czy pośredniczący w rezerwacjach miejsc noclegowych Airbnb (zmora hotelarzy), którego na giełdzie jeszcze nie ma.

To firmy silniejsze niż całe państwa. Weźmy takiego Apple'a, który ma bilion dolarów kapitalizacji, z grubsza dwa razy więcej, niż wynosi roczny PKB Polski, Szwecji czy Austrii.

Uzależnienie światowej gospodarki od takich firm może być niebezpieczne. W razie kryzysu branży technologicznej możemy mieć załamanie takie, że na samą myśl aż ciarki przechodzą. Kiedyś jako „za duże, by upaść" określano banki, teraz zaś firmy z kręgu internetu i nowych technologii.

Reklama
Reklama

Najwięcej kontrowersji budzą giganci internetu. Z jednej strony dzięki swej potędze i ogromnej wiedzy o klientach mogą wydawać dużo na badania i wprowadzanie nowych produktów i usług, są motorami postępu, rewolucjonizują całe branże i nie ukrywajmy – ułatwiają nam życie. Z drugiej strony stają się niebezpieczne, dysponując wiedzą bez precedensu o użytkownikach. Dorzućmy do tego, że w poszczególnych krajach często płacą symboliczne podatki albo wcale.

Walkę z nimi utrudni fakt, że większość liczących się firm z tej branży jest amerykańska i będzie wspierana przez Waszyngton. O tym wiedzą Bruksela i Warszawa. Polska jest w szczególnie trudnej sytuacji, bo Ameryka jest dla obecnego rządu najważniejszym sojusznikiem.

Opinie Ekonomiczne
Prof. Sławiński: Polexit byłby nieracjonalny ekonomicznie. Brexit to przestroga
Opinie Ekonomiczne
Marek Górski: Czas na systemową deregulację w Polsce
Opinie Ekonomiczne
Katarzyna Kucharczyk: Prawo do bycia zapomnianym. Czyli jak wyjść z Matriksa
Opinie Ekonomiczne
Anna Cieślak-Wróblewska: Zdrowy rozsądek wygrywa z chaosem
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama