Reklama

Arctis Monkeys wracają do wielkiej formy

„Suck It and See”, czwarty album zespołu, jest łagodniejszy od poprzednich, a jednak lepszy

Aktualizacja: 19.07.2011 15:12 Publikacja: 18.07.2011 01:01

Arctic Monkeys, Suck It And See, Domino/iSound, cd, 2011

Arctic Monkeys, Suck It And See, Domino/iSound, cd, 2011

Foto: Archiwum

Arctic Monkeys debiutowali w 2006 roku albumem „Whatever People Say I'm, That's What I'm Not", który na Wyspach Brytyjskich w pierwszym tygodniu sprzedaży rozszedł się w prawie 400 tysiącach egzemplarzy. Szybko zyskali tytuł najlepszej grupy od czasu The Libertines, a brytyjska krytyka uważała, że nawet od Oasis.

Zobacz na Empik.rp.pl

Młodą publiczność grupa rzuciła na kolana dynamicznym gitarowym rockiem. Przebojami o sile dynamitu „I Bet You Look Good on the Dance- floor" i „Dancing Shoes". Spodobał się chropowaty głos wokalisty Aleksa Turnera.

Niestety, drugi i trzeci album nie były już tak dobre jak pierwszy. Arctic Monkeys okazali się kolejnym zespołem, który spoczął na laurach. Można było pomyśleć, że co najwyżej stać go na kilka średniej klasy kompozycji. Na szczęście grupa fantastycznie sprawdza się na koncertach. Dlatego przetrwała słabsze lata, imponując dystansem do muzycznych mód. Muzycy nie kryją makijażem młodzieńczych pryszczy, a ubierają się chyba w ciucholandach.

Ich najnowszy, czwarty, studyjny album nawiązuje tytułem do graffiti w jednej ze scen „Mechanicznej pomarańczy" Stanleya Kubricka, ale dla wszystkich, którzy spodziewają się kolejnej eksplozji mocnych gitarowych brzmień, będzie gigantycznym zaskoczeniem. Jest to najspokojniejszy, najbardziej melancholijny krążek w dorobku kwartetu.

Reklama
Reklama

Bardzo mi się to rozwiązanie podoba, zadowoleni powinni być też fani, którzy przy wyciszonych, balladowych kompozycjach będą mogli na koncertach złapać oddech. Stylizowaną na lata 60. delikatnością urzekają „She's Thunderstorms" i „Black Treacle", który Alex Turner zaśpiewał rozleniwionym, zrelaksowanym głosem, dając spokojnie wybrzmieć melodyjnej gitarowej zagrywce przed refrenem. Refleksyjnie brzmi „The Hellcat Spangled Shalalala", przypominając riffami ostatnie, również delikatniejsze, piosenki Kings of Leon.

Oczywiście, na płycie znalazły się też ciężej brzmiące kompozycje – najlepsza z nich jest „Brick by Brick". Mocniejsze, niemal punkowe, uderzenia perkusji i wibrujące gitary słyszymy też w „Library Pictures". Najważniejsze, że Arctic Monkeys dali nadzieję na kolejne udane albumy.

Arctic Monkeys, Suck It And See, Domino/iSound,  cd, 2011

Kultura
Słowacki Trenczyn Europejską Stolicą Kultury 2026
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Kultura
Bożena Dykiel. Od nimfy na Hondzie do lokatorki z domu na Wspólnej
Kultura
Nie żyje Bożena Dykiel
Kultura
Sztuka i biznes. Artyści na jubileusz Totalizatora Sportowego
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama