Reklama

Po 30 latach U2 wznawia album "Joshua Tree"

Krytyczny wobec Ameryki album „Joshua Tree", wznowiony w rocznicę premiery, rozpoczął nowe życie.

„With or Without You", „Where the Streets Have No Name", „I Still Haven't Found What I'm Looking for", „Bullet The Blue Sky" już same tytuły przyprawiają o zawrót głowy. I łatwo zrozumieć, dlaczego album „Joshua Tree" dokonał przełomu w karierze Irlandczyków. Sprzedał się w 25 mln egzemplarzach i uczynił globalną gwiazdą. Nic na to nie wskazywało.

– To był czas, kiedy czuliśmy, że zmierzamy donikąd – wspomina gitarzysta The Edge w książce „U2 o U2" Neila McCormicka – Jedynie Bono miał pojęcie co do tonu swoich tekstów i chciał powrócić do korzeni muzyki amerykańskiej. Dopiero moje rozmowy z Bobem Dylanem, Vanem Morrisonem czy Keithem Richardsem sprawiły, że zacząłem zauważać tradycję. Zachwyciliśmy się Ameryką, ale nie tą prawdziwą, lecz wyśnioną, o której mówił Martin Luther King.

Podróż z bluesem

– Podróżowałem, słuchałem bluesa, czytałem amerykańskich pisarzy Baldwina, Williamsa, Ginsberga, Sheparda i Bukowskiego – mówił Bono. – Był to czas zachłanności Wall Street. Istniały wtedy dla mnie dwie Ameryki prawdziwa i mityczna. Zacząłem pracować nad projektem o roboczej nazwie „Dwie Ameryki".

Jedną kochał, przed drugą czuł strach, również dlatego, że zaangażował się w pracę grupy Sanktuarium. Wspierała nikaraguańskich i salwadorskich chłopów, padających ofiarą zarówno komunistycznej partyzantki, jak i rządów wspieranych przez Ronalda Reagana. Bono wraz z żoną poleciał do Nikaragui. W Salwadorze cudem przeżył ostrzał z karabinów i moździerzy. – Wtedy zaczęli zrzucać bomby zapalające, rozgrywał się horror – wspominał wokalista.

Dramatyczne doświadczenia opisał w „Bullet the Blue Sky". Inspiracją były również „Psalmy Davida.

Reklama
Reklama

– Reagana czczą jako człowieka, który zakończył zimną wojnę, zwyciężył Sowietów – mówił Bono. – Chwała mu za to (...), ale byłem rozgniewany, kiedy widziałem jak samolotami finansowanymi przez Amerykanów tyranizuje się zwykłych chłopów. Tak było w Nikaragui, Salwadorze, Chile, gdzie CIA wspierała maszynę do zabijania ludzi o nazwie Pinochet. Komunizm okazał się jednym z najgorszych pomysłów, na jakie wpadła ludzkość, jednak popieranie wszystkich metod zwalczających komunizm nie było najlepszym rozwiązaniem. Sposób, w jaki Amerykanie bronili swoich interesów był często haniebny. Opisałem to wszystko, co zobaczyłem, a potem poprosiłem The Edge, żeby przepuścił to przez swój wzmacniacz.

Wspomnieniem podróży do Salwadoru była też piosenka „Mothers of Disappeared".

W „I Still Haven't Found What I'm Looking For" Bono poszedł tropem słów Boba Dylana z „Idiot Wind" „Kiedy sięgniesz szczytu, spostrzeżesz, że jesteś na dnie". „Running To Stand Hill" jest opowieścią o wieżowcach w Dublinie, w których zagnieździły się komuny narkomanów uzależnionych od heroiny przemycanej z Iranu przez Amsterdam. Jej ofiarą padł w 1986 roku Phil Lynott, lider Thin Lizzy.

Punktem zwrotnym było napisanie „With or Without You". Bono był wtedy idealnym artystą włóczęgą uciekał w muzykę i w podróże. Z tego brały się wyrzuty sumienia, poczucie winy wobec żony i rodziny. Były okresy, kiedy przeżywał w głowie prawdziwą bitwę: czuł, że walczą w nim dwie osoby włóczęga i lojalny, sumienny mąż oraz ojciec.

– Piosenka opowiada o udręce seksualnej i psychicznej – mówił Bono. – Byłem gwiazdą rocka, która wpada w szał i grzesznikiem, który powinien odczuwać żal. Najważniejsza jest linijka „A ty oddajesz siebie".

Żona Bono, Ali, żartowała: „Nie zakochałam się w prawym człowieku, tylko takim, w którym było więcej figlarności". Tymczasem Bono stawał się rockowym kaznodzieją.

Reklama
Reklama

Wyjątkowa była sesja fotograficzna do albumu autorstwa Antony Corbijna. Muzycy wybrali się w podróż przez Amerykę autobusem przez bezdroża i pustynie, Mojavę, Zabriskie Point, Dolinę Śmierci. Bono zasugerował zrobienie zdjęcia na tle drzewka Jozuego.

– To miał być hołd dla tych wszystkich, którzy podróżowali przez Amerykę w odkrytych wozach i pokonywali przeciwności losu – mówił basista Adam Clayton.

Najlepszy zespół świata

Po premierze płyty grupa znalazła się na okładce magazynu „Time" z tytułem „Najgorętszy bilet do krainy rocka". Znamienna była wizyta w Las Vegas, gdzie muzycy kręcili teledysk „I Still Haven't Found What I'm Looking for". Stolik na walkę bokserską między Marvinem Haglerem a Sugar Rayem Leonardem w Caesars Palace niedaleko Franka Sinatry kosztował 25 tysięcy dolarów. Muzycy dostali go za darmo. Też byli atrakcją. Zszokowali Sinatrę cygańskimi ubraniem. Powiedział wtedy: „Może jesteście numerem jeden, ale na swoje ubrania nie wydaliście ani grosza". Jednak ich spotkanie trwało kilka godzin. Wielki Frank zrezygnował dla U2 ze spotkań z Gregory Peckiem i Joan Collins.

– Po wyjściu z garderoby Franka mieliśmy nieodparte wrażenie, że jesteśmy najlepszym zespołem na świecie – komentował Bono.

Potwierdziła to potem Grammy za najlepszy album roku, a także pierwsze stadionowe tournée, które obejrzało 3 mln fanów i przyniosło 40 mln dolarów . W tym roku U2 z piosenkami z „Joshua Tree" nie dotrze do Polski. 12 lipca zagra w Berlinie.

Materiał Promocyjny
Nowy luksus zaczyna się od rozmowy. Byliśmy w showroomie EXLANTIX w Warszawie
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Kultura
Sześcioro Polaków zaśpiewa w szukającej oszczędności Metropolitan
Kultura
Największy mecenas kultury i sportu
Materiał Promocyjny
Arabia Saudyjska. W krainie gościnności
Kultura
Słowacki Trenczyn Europejską Stolicą Kultury 2026
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama