Reklama
Rozwiń
Reklama

Joe Biden stawia na Niemcy

Choć Joe Biden zgodził się na Nord Stream 2 i przedłużenie umowy rozbrojeniowej New Start, spotkanie z Władimirem Putinem w środę raczej nie przyniesie przełomu.

Aktualizacja: 13.06.2021 21:04 Publikacja: 13.06.2021 21:00

Wbrew okolicznościom bawię się znakomicie – mówił gospodarz spotkania G7 brytyjski premier Boris Joh

Wbrew okolicznościom bawię się znakomicie – mówił gospodarz spotkania G7 brytyjski premier Boris Johnson. Na zdjęciu z prezydentem USA Joe Bidenem

Foto: afp

Rosja od siedmiu lat nie uczestniczy w obradach G7, wyrzucono ją po okupacji Krymu. Relacje z Moskwą były jednak jednym z głównych tematów weekendowego szczytu przywódców najbogatszych krajów świata w Kornwalii. Chodziło o wypracowanie wspólnego stanowiska Zachodu wobec coraz bardziej agresywnej Rosji.

Kolejny temat sporny dorzucił „Washington Post”: zdaniem gazety Kreml chce dostarczyć Iranowi wysokiej klasy satelitów, które pozwalają naprowadzić pociski na amerykańskie cele w razie konfrontacji z USA. W wywiadzie dla NBC Putin uznał co prawda te doniesienia za „fake news”, jednak trudno brać jego zapewnienia na serio. W tej rozmowie rosyjski przywódca sam gasił natomiast oczekiwania na przełom w relacjach między Moskwą i Waszyngtonem.

Tweet Frieda

W piątkowym wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” szef polskiej dyplomacji Zbigniew Rau w mocnych słowach wytykał Amerykanom brak konsultacji z regionem „najbardziej narażonym na skutki” decyzji Bidena. Chodzi w szczególności o decyzję o zniesieniu sankcji, które pozwolą na dokończenie budowy Nord Stream 2.

Z naszych informacji wynika, że ten sygnał został dostrzeżony na wysokim szczeblu w Waszyngtonie. Nie jest całkowicie wykluczone, że w poniedziałek sekretarz stanu USA Antony Blinken zadzwoni do Zbigniewa Raua, a nawet, choć to jeszcze mniej pewne, Joe Biden znajdzie trochę czasu na rozmowę z Andrzejem Dudą na marginesie szczytu NATO w poniedziałek czy UE we wtorek w Brukseli.

Sygnał dotarł także do Berlina. 17 czerwca, w 30. rocznicę podpisania polsko-niemieckiego traktatu o dobrym sąsiedztwie i współpracy, do Warszawy przyleci z dużo wcześniej planowaną wizytą prezydent Frank-Walter Steinmeier. Ma koncentrować się na sprawach dwustronnych, ale rozmowy w trakcie obiadu w Pałacu Prezydenckim nie będą wolne od tematów związanych z Rosją czy Nord Stream 2. Niemcy chcą kontynuować w następnych tygodniach tę dyplomatyczną ofensywę.

Reklama
Reklama

Argument ministra Raua podziela przynajmniej w jakimś stopniu część establishmentu w Waszyngtonie i Berlinie.

– Ekipa Bidena nie zrobiła wystarczająco dużo, gdy idzie o konsultacje z Polakami, w szczególności w odniesieniu do Nord Stream 2 – napisał na Twitterze były ambasador USA w Warszawie Daniel Fried.

Wysokie rangą źródło w jednej z zachodnich stolic mówi „Rz”: Biden jeszcze w kampanii wyborczej zrównał Polskę z Białorusią, rzecz jasna niesprawiedliwie. Uczynił z obrony demokracji przewodni motyw swojej polityki. A w to nie wpisują się działania, jakie w jego odczuciu podejmuje PiS. Tym bardziej że Warszawa zbyt mocno zaangażowała się w poparcie Donalda Trumpa, także po wyborach. Ale oddzielną kwestią są sprawy bezpieczeństwa, gdzie Polska pozostaje krajem kluczowym. Tu nic się nie zmieniło. Administracja Bidena poszła zbyt daleko w marginalizowaniu polskich władz.

Johnson się bawi

Idąc na ustępstwa w sprawie Nord Stream 2, Biden wizerunkowo ryzykuje wiele. Trudno jest pogodzić krucjatę w obronie demokracji z projektem, który trwale wzmocni autorytarny rosyjski reżim. I to w chwili, gdy wspierając pacyfikację demokratycznej rewolucji na Białorusi, aresztując Aleksieja Nawalnego czy grożąc wojną z Ukrainą, Putin obrał jeszcze ostrzejszy kurs. Nasi rozmówcy nie mają jednak wątpliwości, że klucz do decyzji prezydenta USA jest inny: jak najszybsze zawiązanie partnerskich relacji z Niemcami, nawet jeśli wybory do Bundestagu za trzy miesiące mogą zasadniczo zmienić konstelację polityczną w Berlinie.

Na szczycie G7 w Carbis Bay w Kornwalii zmianę amerykańskiej polityki było widać namacalnie. – Panowała otwarta, nieformalna atmosfera – mówiła po spotkaniu z Bidenem kanclerz Merkel. Na rozesłanych mediom zdjęciach widać uśmiechniętych przywódców w towarzystwie swoich doradców: Jake’a Sullivana i Jana Heckera. Podobne zdjęcia żartujących przywódców obiegły świat tylko po przeszło godzinnym spotkaniu amerykańskiego prezydenta z Emmanuelem Macronem. – Pokazał pan, że przywództwo oznacza partnerstwo. Doceniamy to – oświadczył Francuz. To jasno pokazuje, które kraje będą teraz w Europie dla Amerykanów najważniejsze.

Poprzedniego dnia rozmowy z gospodarzem szczytu Borisem Johnsonem już takiego wydźwięku nie miały. Biden, który w przeszłości nazwał brytyjskiego premiera „fizycznym i mentalnym klonem Donalda Trumpa”, przyłączył się do nacisków Brukseli w sprawie respektowania przez Londyn warunków funkcjonowania rynku Irlandii Północnej, wpisanych w umowę rozwodową z UE. Chodzi o ścisłe kontrole towarów przechodzących między Ulsterem a resztą królestwa. Od tego Waszyngton uzależnia zawarcie umowy o wolnym handlu z Wielką Brytanią.

Reklama
Reklama

– Powinien pan się prezentować tak, jakby pan się cieszył z tego spotkania – powiedziała półżartem do Johnsona Elżbieta II, gdy przywódcy G7 szykowali się do oficjalnego zdjęcia. – Wbrew okolicznościom bawię się znakomicie – odpowiedział Boris Johnson.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Kraj
Dokąd jeździł Rafał Trzaskowski? Zestawienie podróży służbowych prezydenta Warszawy
Warszawa
Pierwsze podsumowanie warszawskiego programu „Bezpieczna Noc”
Kraj
Pociągi pełne sygnału. PKP Intercity stawia na Internet i wygodę pasażerów
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama