Reklama
Rozwiń
Reklama

Ostre i decydujące starcie liderów

Jarosław Kaczyński i Donald Tusk na oczach milionów telewidzów zacięcie walczyli o głosy Polaków

Aktualizacja: 13.10.2007 13:34 Publikacja: 13.10.2007 07:03

Ostre i decydujące starcie liderów

Foto: Rzeczpospolita, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek

Liderzy dwóch największych partii stoczyli w piątkowy wieczór wojnę na słowa. Debata była drapieżna i dynamiczna. Emocje podsycała widownia, którą oba sztaby przyprowadziły do studia. Oba obozy reagowały żywiołowo: krzyczały, buczały, śmiały się, klaskały, a nawet polemizowały z politykami. Młodzieżówka PO skandowała „Donald Tusk”, a widownia PiS krzyczała „premier Kaczyński”.

Do pierwszego starcia doszło już w pierwszych minutach debaty. Premier uznał, że jedynym sposobem na pomyślność gospodarczą jest odrzucenie polityki liberalnej. – Prawdziwą sztuką jest mieć liberalną gospodarkę i solidarną politykę społeczną – ripostował Tusk. Lider PO pytał dalej premiera o to, czy wie, ile w ciągu ostatnich dwóch lat podrożały podstawowe artykuły: chleb, jabłka, kurczaki, ziemniaki, gaz ziemny i benzyna. Kaczyński nie odpowiedział. Wypomniał Tuskowi, że za czasów rządu Jana Krzysztofa Bieleckiego 969 tysięcy ludzi straciło pracę. Tusk skwitował to krótko. – Chleb zdrożał o 15 proc., ziemniaki – 33 proc., gaz ziemny – 21 proc., jabłka – 83 proc., kurczaki – 56 proc. – wyliczał. Tuż po tym Kaczyński przeszedł do ofensywy. Przypomniał, że na początku lat 90. Tusk uważał, że rząd nie może ulegać naciskom związków zawodowych i nawet wielkie bezrobocie nie powinno ograniczać zwolnień z pracy. – Podtrzymuje pan to? – pytał prezes PiS. Tusk odparł na to, że na pewno nie można ulegać sile. – A pan bez walki ustąpił górnikom, a kiedy przyszły pielęgniarki bez kilofów, to nasłał pan na nie policję – punktował. Premier prostował, że za jego czasów żadnej manifestacji górników w Warszawie nie było.

Na chwilę atmosfera debaty się ociepliła. Panowie, choć prywatnie są po imieniu, nie potrafili uzgodnić, jak mają się do siebie zwracać. – Drogi panie Jarosławie – mówił do Kaczyńskiego Tusk. – Panie Donaldzie – odpowiadał mu szef rządu. Przy kolejnym pytaniu lider PO powiedział: – Panie Jarku. Wprawiło to w zakłopotanie Kaczyńskiego, który zaczął żartować: – Już nie wiem, panie Donaldku? A może Donaldusiu? – śmiał się. Tusk uciął to krótko: – Mów mi Donek.

Po tej krótkiej wymianie żartów obaj panowie przeszli do kolejnego ataku. Ostro pokłócili się o obietnicę PiS budowy 3 mln mieszkań i o budowę autostrad. Tusk ironizował: – Zamiast 3 mln mieszkań teraz jedno kosztuje 3 mln – mówił. Kaczyński wyraźnie urażony odpowiadał, że ta obietnica miała być realizowana przez 8 lat i już wkrótce budownictwo mieszkaniowe ruszy z kopyta. Zaiskrzyło przy polityce zagranicznej. Lider PO przypomniał słowa Władysława Bartoszewskiego, że za politykę zagraniczną odpowiadają dziś „dyplomatołki”. Zaatakował też premiera za przedłużanie misji w Iraku. – Co każe panu i prezydentowi przedłużać ją co najmniej do końca 2008 roku? – pytał. – Wyjście z Iraku byłoby dezercją i głupim rozwiązaniem – oświadczył Kaczyński. I natychmiast przypomniał inną wypowiedź Bartoszewskiego, że Polska jest brzydką panną bez posagu. – Co pan na to? – pytał. Tusk się bronił: – Bartoszewski pokazał, na czym polega profesjonalna polityka zagraniczna. Na pewno nie polega na grymaszeniu i strojeniu groźnych min.

Lider PO zaatakował też kolejną obietnicę PiS z poprzednich wyborów: tanie państwo. – Dlaczego w przyszłym roku utrzymanie Kancelarii Prezydenta i Premiera będzie kosztowało 300 mln złotych? Odpowiedź Kaczyńskiego, że PiS prowadzi politykę taniego państwa, wywołała salwę śmiechu. Premier dodał też, że PiS walczy z korupcją i trzyma z daleka od władzy PO i LiD, co jest najlepszą walką o tanie państwo. Kaczyński pytał Tuska, czy Zbigniew Ziobro i Mariusz Kamiński powinni zostać na swoich stanowiskach. – Byłoby lepiej, gdyby Ziobro więcej czasu poświęcał na zwalczanie korupcji niż organizowanie konferencji – ironizował lider PO. Ten atak nie został bez odpowiedzi. – W Polsce potężna grupa, choćby pana koleżanka z klubu parlamentarnego Beata Sawicka, ma poczucie bezkarności, jeżeli chodzi o korupcję – uderzył premier.

Reklama
Reklama

Na zakończenie Tusk jeszcze raz zaatakował premiera. – Odgrywa pan człowieka gołębiego serca. Coś panu przypomnę: wiele lat temu chodził pan po Sejmie z bronią. Kiedyś spotkaliśmy się w windzie, wyciągnął pan pistolet i powiedział „dla mnie ciebie zabić, to jak splunąć” – mówił Tusk z kamienną twarzą.– Nie było takiego wydarzenia – uciął natychmiast Kaczyński. Później tłumaczył dziennikarzom, że przed laty miał malutki pistolecik, ale cały incydent wyglądał inaczej. Jedna z anegdot głosi, że podczas tworzenia rządu Jana Olszewskiego Kaczyński rzucił do dogadujących się polityków: „zastrzelę was, jeżeli nie stworzycie tej koalicji”.

W finale Donald Tusk przekonywał, że Polska zasługuje na cud gospodarczy. – Wystarczy tylko mieć zaufanie do ludzi. Zbudujemy taką ojczyznę, w której nawet pan prezes dobrze się poczuje – mówił. – My nie wierzymy w cuda – oświadczył premier. – Chcemy dobrego rządu, który spokojnie będzie kontynuował politykę przemian.

Korupcja jest wtedy, kiedy jest socjalizm, a pan ten socjalizm umacnia, ręka w rękę z Andrzejem Lepperem i Romanem Giertychem Niech pan mi wierzy, dom buduje się z cegieł, nie poprzez rozbijanie układów

CBA wykryło dwa razy mniej realnych afer niż Kamiński i Ziobro zorganizowali konferencji prasowych

Pan zachowuje się jak strażak, który podpala i pierwszy biegnie gasić, a później wystawia pierś do orderów

Pańska władza stała się dialogiem buty i arogancji wobec słabych grup

Reklama
Reklama

Walczymy z korupcją wszędzie i zaczynają się w końcu bać Wyście stworzyli system partnerstwa publiczno-prywatnego, który przez kilkanaście lat funkcjonował. Autostrad nie ma, za to są miliarderzy Polityczne geszefty na poziomie wojewódzkim znakomicie robicie. Tylko nie daj Panie Boże, żeby te geszefty zostały zrobione w Polsce Wielu rzeczy można było uniknąć. Tylko pan powinien być mniej ambitny Rozmawiam także z ludźmi określanymi jako moherowe berety

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Warszawa
Warszawa zyska drugą linię średnicową. Wielka inwestycja pod centrum miasta
zanieczyszczenie powietrza
Czy radni „poluzują” Strefę Czystego Transportu? Rafał Trzaskowski się nie zgadza
Kraj
Czarzasty kontra Trump. Odwaga czy polityczna kalkulacja?
Kraj
„Mogliśmy zostać wprowadzeni w błąd”. Wojewoda i lekarze weterynarii po aferze w Sobolewie
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama