Reklama
Rozwiń
Reklama

Esbek: Wałęsa to „Bolek”

Kapitan Edward Graczyk, były prowadzący TW „Bolka”, stwierdza w zeznaniach, że przekazywał pieniądze Wałęsie

Aktualizacja: 02.12.2008 13:06 Publikacja: 02.12.2008 02:36

Według słów Edwarda Graczyka Lech Wałęsa (drugi z lewej) miał przyjąć pieniądze na bilet tramwajowy,

Według słów Edwarda Graczyka Lech Wałęsa (drugi z lewej) miał przyjąć pieniądze na bilet tramwajowy, by dotrzeć na spotkanie z Edwardem Gierkiem w styczniu 1971 roku w Stoczni Gdańskiej

Foto: EAST NEWS

Protokół przesłuchania oficera prowadzącego TW o pseudonimie Bolek ujawnił wczoraj IPN.

Wbrew doniesieniom części mediów kapitan SB Edward Graczyk nie zaprzeczył, że Lech Wałęsa był tajnym współpracownikiem. Twierdził tylko, że nic o tym nie wie. „Ja w Gdańsku pracowałem pod egidą Wydziału III i przekazywałem im wszelkie informacje, które uzyskałem od Lecha Wałęsy. Nie wiem, czy na podstawie tych dokumentów pan Wałęsa został zarejestrowany jako tajny współpracownik” – mówił prokuratorom IPN 18 listopada.

[srodtytul]Wałęsa się broni[/srodtytul]

Graczyk przyznał, że przekazywał pieniądze Lechowi Wałęsie, ale utrzymywał, że Wałęsa nie podpisywał pokwitowań. Jednak gdy śledczy pokazali mu dokument podpisany „Bolek” i poświadczenie odbioru 1500 zł, przyznał, że jest jego autorem. Zaznaczył, że nie wie, skąd się tam wziął podpis „Bolka”. Choć zeznał: – W dokumentach, które sporządzałem, Wałęsie był przypisany pseudonim Bolek.

– Co mnie obchodzi, że ktoś przypisał mi, iż jestem agentem? Przecież nikt mnie o to nie pytał! Nie podpisałem żadnej deklaracji współpracy – mówił w „Kropce nad i” Lech Wałęsa. Opowiadał, że kontrwywiad PRL wypytywał go w tamtym czasie o Żydów i Niemców, a na temat kolegów ze stoczni z oficeramii służb nie rozmawiał.

Reklama
Reklama

Kpt. Graczyk twierdzi, że pieniądze przekazywane Wałęsie były zwrotem kosztów, m.in. podróży do Warszawy na spotkanie robotników z Edwardem Gierkiem. Jednak, jak wynika z protokołu przesłuchania, śledczy nie spytali go, dlaczego Wałęsa dostał pieniądze na ten wyjazd, skoro słynne spotkanie robotników z ówczesnym I sekretarzem KC PZPR odbyło się w gmachu Urzędu Wojewódzkiego w Gdańsku w styczniu 1971 r.

Graczyk utrzymuje, „że w wyniku informacji przekazywanych przez pana Wałęsę żadna osoba nie została pokrzywdzona”.

[srodtytul]Kto kontroluje PESEL?[/srodtytul]

Trwa wyjaśnianie, jak doszło do tego, że sąd lustracyjny uznał w 2000 r., iż Graczyk nie żyje. Jak podał TVN, Sąd Apelacyjny w Warszawie ujawnił, że informacje o jego śmierci uzyskał z Urzędu Ochrony Państwa.

Rzeczniczka sądu Barbara Trębska uściśliła, że taką wiadomość sąd otrzymał z dokumentami o ewentualnej współpracy Wałęsy z SB. – Ta informacja z UOP nie była kwestionowana ani przez rzecznika interesu publicznego, ani przez lustrowanego Wałęsę, w związku z czym sąd nie miał powodów, by wątpić w prawdziwość tej informacji – oświadczyła sędzia.

Zdaniem byłego prezydenta informacje o tym, że Graczyk żyje ukryto celowo, by mu zaszkodzić. Według Wałęsy mieli też o niej wiedzieć historycy IPN. – Sławomir Cenckiewicz kłamie jak wściekły pies, on dobrze wiedział, że Graczyk żyje. A on chciał grać, pisząc paszkwile. Mam nadzieję, że wszystkie paszkwile będą spalone – mówił Wałęsa.

Reklama
Reklama

Piotr Piętak, który w poprzednim rządzie jako wiceszef MSWiA nadzorował system PESEL, twierdzi, że do dziś znajduje się on pod pełną kontrolą ludzi z dawnej SB. – PESEL został stworzony jako baza służąca przede wszystkim totalitarnemu państwu do inwigilacji – mówi „Rz” Piętak. – W 2000 r., kiedy poszukiwano informacji o oficerze prowadzącym TW „Bolka”, istniały możliwości, by wygenerować informację, że taki oficer SB nie żyje.

[link=http://grafik.rp.pl/grafika2/233731][b]Pełna treść przesłuchania[/b][/link] - plik PDF (60kB)

[ramka][srodtytul]Opinia: Sławomir Cenckiewicz, współautor książki „SB a Lech Wałęsa”[/srodtytul]

Zeznania Graczyka potwierdzają wiedzę zaprezentowaną w książkach „SB a Lech Wałęsa” i „Sprawa Lecha Wałęsy”. Graczyk potwierdził, że odbywał regularne spotkania z Wałęsą, z których powstały notatki, że wypłacił mu 1500 zł oraz że Wałęsie przypisano pseudonim Bolek. Te informacje są w naszych książkach o przeszłości Wałęsy. Nawet informacja, że Graczyk nie wie, czy zarejestrowano Wałęsę jako TW, jest dla byłego prezydenta niekorzystna. Zgodnie z procedurami oficer prowadzący tylko wnioskował o rejestrację. Osobami rejestrującymi w Gdańsku byli funkcjonariusze Wydziału C (archiwum i ewidencji operacyjnej bezpieki), a w Warszawie pracownicy Biura C MSW. Dla wszystkich, którzy przeczytali ujawniony przez IPN protokół, jest jasne, że „Gazeta Wyborcza” pominęła fragmenty zeznań Graczyka, które najbardziej obciążają Wałęsę: o przypisaniu mu pseudonimu Bolek, o pobieraniu przez niego pieniędzy i o potwierdzeniu autentyczności dokumentów zachowanych w kserokopiach.[/ramka]

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
zanieczyszczenie powietrza
Czy radni „poluzują” Strefę Czystego Transportu? Rafał Trzaskowski się nie zgadza
Kraj
Czarzasty kontra Trump. Odwaga czy polityczna kalkulacja?
Kraj
„Mogliśmy zostać wprowadzeni w błąd”. Wojewoda i lekarze weterynarii po aferze w Sobolewie
Kraj
„Rzecz w tym”: Jarosław Kaczyński traci kontrolę? PiS rozrywa już nie tylko Grzegorz Braun
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama